Portal psychologiczny: Instytut Psychologii Zdrowia
Czytelnia

Moved Permanently

The document has moved here.


Apache/2.2.22 (Debian) Server at www.psychologia.edu.pl Port 80

Najważniejszy jest człowiek

Anka Staszewska, Ireneusz Kaczmarczyk

Rok: 2003
Czasopismo: Terapia Uzależnienia i Współuzależnienia
Numer: 2

Sposób kierowania ośrodkiem w Pruszkowie łączy w sobie umiejętność wykorzystania jego misji do budowania zespołu, tworzenia etosu i wpływania w ten sposób zarówno na skuteczność leczenia, jak i na satysfakcję pracowników. Jego podstawą jest ugruntowane już przekonanie, że ...

Najważniejszy jest człowiek
Tradycja lecznictwa odwykowego jest w Tworkach tak długa, jak cała powojenna historia Szpitala Psychiatrycznego. To zobowiązuje. Dlatego zmiany w lecznictwie odwykowym, jakie zaszły w Polsce w ciągu ostatnich lat, wpłynęły zasadniczo na współczesną historię pruszkowskiego szpitala. A to za sprawą PARPY. Agencja w 1998 roku podpisała z dyrektorem szpitala w Pruszkowie porozumienie, na mocy którego szpital zobowiązał się do wprowadzenia zmian umożliwiających stosowanie w placówce odwykowej nowoczesnych metod leczenia, a PARPA zadeklarowała, że przez pięć lat będzie dofinansowywać niezbędne inwestycje i realizację programu terapeutycznego. Na szefa placówki Agencja zarekomendowała Jagodę Fudałę, która wcześniej tworzyła zręby nowoczesnego lecznictwa odwykowego w systemie zakładów penitencjarnych. Zmiany były konieczne.
- Pracuję w lecznictwie od wielu lat - mówi Krzysztof Psula, instruktor terapii uzależnień w Pruszkowie - w USA widziałem wspaniałe ośrodki, marzyłem, aby w podobnych pracować. Kiedyś unikałem tego miejsca, znałem je, widziałem metody tutaj stosowane...
- Jeszcze zanim pojawił się nowy kierownik, podjęłam decyzję o zmianie miejsca zamieszkania i pracy - wspomina Małgorzata Wodecka, jedna z dwóch sekretarek medycznych placówki - Pierwsza rozmowa z Jagodą Fudałą, kilka lat temu, zdecydowała, że zostałam. Już dwa następne tygodnie utwierdziły mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam.Wiedziałam już bowiem, że ...

wszystko się zmieni


Ośrodek nie przypomina dziś w niczym tego sprzed kilku lat. Został gruntownie wyremontowany, ocieplony, podłączony do miejskiej kotłowni. Oddział stacjonarny w Pruszkowie przewidziany jest na 65 osób (w tym 15 kobiet). Pacjenci śpią w 2-5 osobowych pokojach, do dyspozycji mają kuchnię, jadalnię, salę do "cichej pracy", gabinet zabiegowy i lekarski, siedem sal do terapii grupowej, dziewięć gabinetów psychoterapii indywidualnej. Przeprowadzenie takiego remontu w budynku, którego powierzchnia wynosi 1500 m. Kwadratowych, nie było łatwe. Bez pomocy z PARPY i okolicznych gmin, które kierowały na leczenie najwięcej pacjentów, nie byłoby to możliwe. Spośród stu gmin, jedna trzecia zdecydowała się pomóc. Samorządowcy zrozumieli bowiem, że inwestując w ośrodek, inwestują w swoich mieszkańców. Gminne komisje przeznaczyły środki na remont i doposażenie sal terapeutycznych, pokoi pacjentów, łazienek, stołówki. Zakupiono nowe meble, a łóżka - z profilowanymi materacami - podarowali pacjentom Niemcy. Zmieniała się więc baza, ale jednocześnie , co równie ważne, zmieniał się profil ośrodka. Wcześniej leczenie miało charakter medyczny.
- Zmienialiśmy warunki i zasady terapii. - wspomina Jagoda Fudała - Stworzyliśmy nowy regulamin, bardziej surowy w stosunku do poprzedniego. Pacjenci narzekali, ale podpisywali nowe kontrakty i stosowali się do zasad. Terapeuci - ponieważ w większości mieli ukończone STU - podobnie myśleli o tym, co pacjentowi służy, a co nie. Tu byliśmy zgodni...
Zmieniał się wygląd ośrodka, program, zespół, system pracy, zmieniała się atmosfera i panujące tu...

zasady
Obok regulaminu i warunków obowiązujących pacjentów pojawił się również wspólnie wypracowany kodeks etyki zawodowej, pod którym podpisali się wszyscy pracownicy.
- Prawie nad każdym zapisem kodeksu toczyliśmy długie dyskusje, ale wiedzieliśmy, że za nimi stoi dobro pacjenta i nasze, że dzięki temu, jako pracownicy, możemy się czuć w porządku, że pracujemy w dobrym miejscu i że możemy być z tego dumni. Chodziło też o stworzenie pozytywnego i rozpoznawalnego wizerunku ośrodka, który dotychczas utożsamiany był ze szpitalem psychiatrycznym - mówi inicjatorka zmian.
Jeden z zapisów kodeksu mówi o tym, że terapeucie nie wolno przyjmować żadnych prezentów od pacjentów i ich rodzin; ani przed, ani w trakcie, ani po leczeniu. Korzystanie z koligacji, umiejętności byłych i obecnych pacjentów nawet po to, aby doposażyć ośrodek czy go odremontować było i jest zjawiskiem spotykanym w lecznictwie odwykowym. W wielu ośrodkach istnieje również do dziś zwyczaj, że kto kończy terapię, "urządza" pożegnanie. Pacjenci zapraszali na imprezę - kiedyś również tutaj - swoich kolegów i wybranych terapeutów. Było zwykle wokół tego sporo zamieszania, parzono kawę o mocy takiej, że łyżka stała w szklance, a pacjenci siedzieli w kłębach dymu i wyglądało to tak, jakby w ich życiu nie zaszła żadna zmiana.
Uznałam, że to niczemu nie służy - wspomina Jagoda Fudała - Bezwarunkowe przestrzeganie wszystkich zasad zdejmuje z nas trud zastanawiania się, co jest w porządku, a co nie. Od kiedy obowiązują, uznają je również pacjenci i ich rodziny. Wszystko jest jasne zarówno dla nich jak i dla zespołu.
O niektórych z tych zasad odwiedzający placówkę dowiadują się natychmiast po wejściu dzięki informacjom wiszącym w widocznych miejscach.
- Pacjent ma się leczyć - mówi Ewa Serafin, psycholog i specjalista psychoterapii, formalnie zastępca kierownika ośrodka - jeśli wchodzi w inną rolę, proces ulega zaburzeniu. Pacjent jest inaczej traktowany, a i on sam widzi się w uprzywilejowanej pozycji.
O istnieniu kodeksu pacjenci dowiadują się przy podpisywaniu kontraktu terapeutycznego. Jest tam również znaczący dla nich akapit mówiący o tym, iż terapeuci zobowiązują się leczyć ich najlepiej jak potrafią. I tak pod względem udziału w procesie leczenia obie strony mają do spełnienia swoją rolę. A wobec zapisów wszyscy uczestnicy tego procesu pozostają równi. Wiarygodność tych treści zależy przede wszystkim od zespołu. Dlatego wokół kodeksu budują się więzi, rodzi osobisty sens wykonywanej pracy, a w Pruszkowie pracuje zespół zdolny do realizacji ambitnych zadań. Zespół, który z sobą współpracuje i to właśnie on - w zgodnej opinii naszych rozmówców - jest główną siłą placówki. Tu nie tyle ucieka się od osłabiających konfliktów, ale się im aktywnie przeciwdziała. Dzięki temu rodzi się w grupie zarówno spójność jak i zaufanie, które sprzyjają otwartej wymianie opinii. Właśnie w tym sposobie zarządzania tkwi cała tajemnica sukcesu ośrodka i zaangażowania ludzi. Merytoryczną pracę wykonują tu oczywiście terapeuci, ale wszyscy stosując się do obowiązujących reguł, wiedzą, iż od tego zależy renoma placówki. Każdy ma tutaj do wypełnienia swoją misję, która jest częścią misji całego ośrodka. Wymaga to od wszystkich indywidualnej odpowiedzialności za swój etap pracy i stanowisko, daje też każdemu prawo do oceny tego, jak o ten wizerunek dbają inni członkowie zespołu. Nagrodą jest osobista satysfakcja i świadomość, że ma się swój udział w tworzeniu wizerunku. Na to powodzenie pracuje dziś w Pruszkowie całkiem spora grupa osób.
Po kilku latach systematycznych i konsekwentnie wprowadzanych zmian Ośrodek w Pruszkowie zatrudnia dwóch lekarzy psychiatrów, 16 terapeutów, z których 11 jest specjalistami terapii uzależnień, a pięciu instruktorami. W zespole pracuje osiem pielęgniarek, które ukończyły Studium Pomocy Psychologicznej oraz siedem sanitariuszek. Współpraca poszczególnych osób odbywa się według ustalonego rytmu. Dwa razy w tygodniu odbywają się zebrania kliniczne, raz spotkania podzespołu terapeutów pracujących najkrócej, prowadzone przez bardziej doświadczonego kolegę. Terapeuci wspierają się więc merytorycznie. - Przy pomocy innych łatwiej zobaczyć pacjenta, rozwiązać jego problem. Nie jestem również osamotniona w swoich trudnościach; to przeciwdziała wypaleniu, ale także mobilizuje - mówi Ewa Serafin. W ten sposób doskonali się tu umiejętności. Rozwój zawodowy przekłada się na satysfakcję z pracy i skuteczność, co w czasach wzrastającej konkurencji ma zasadnicze znaczenie.



PRACOWNICY WOTUoAiW









PRACOWNICY WOTUoAiW
w Wojewódzkim Samodzielnym Psychiatrycznym Zespole Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej w PRUSZKOWIE
Jadwiga Fudała
specjalista psychoterapii uzależnień
Ewa Serafin
psycholog, specjalista psychoterapii
uzależnień
Liliana Bielecka
instruktor terapii uzależnień
Eliza Giędosz
psycholog
Izolda Gruchal
specjalista psychoterapii uzależnień
Bernarda Kejres
specjalista psychoterapii uzależnień
Elżbieta Konecka
instruktor terapii uzależnień
Bożena Kosińska
specjalista psychoterapii uzależnień
Jerzy Kosko
instruktor terapii uzależnień
Joanna Lipka
specjalista psychoterapii uzależnień
Hanna Ostrowska-Biskot
specjalista psychoterapii uzależnień
Monika Przygoda
specjalista psychoterapii uzależnień
Krzysztof Psula
instruktor terapii uzależnień
Joanna Sadowska
psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień
Aleksandra Szołdra
psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień
Stanisław Witek
instruktor terapii uzależnień
Bożena Żyndul-Gabrysiak
specjalista psychoterapii uzależnień
Danuta Warych
specjalista psychiatrii
Zofia Kowalczyk
lekarz psychiatra


Program
Okres oczekiwania na terapię w Pruszkowie wynosi w tej chwili dwa miesiące. Przyjęcie poprzedzają rozmowy kwalifikacyjne, które mają na celu rozstrzygnięcie, jakich warunków leczenia potrzebuje przyszły pacjent. Wiele osób chce się tylko rozejrzeć albo zostaje doprowadzonych przez kogoś z rodziny lub z miejsca pracy. Wtedy celem rozmowy jest zmotywowanie do leczenia. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej ustala się również, co pacjent ma robić w czasie oczekiwania na pobyt w ośrodku, zostaje skierowany do poradni w miejscu zamieszkania oraz do wspólnoty AA. Pacjent może tu również uczestniczyć w grupie przedwstępnej prowadzonej w Ośrodku. W kolejce na przyjęcie czekają również osoby skierowane na leczenie przez sąd. Lista jest długa. Tygodniowo przyjmuje się więc tylko kilka osób. W innym przypadku brakłoby miejsc dla pacjentów zgłaszających się dobrowolnie. Każda osoba kierowana na oddział jest konsultowana przez psychiatrę. Większość z pacjentów to osoby zaniedbane zdrowotnie. Czasem są to bardzo poważne choroby i pacjent nim zostanie przyjęty na oddział odwykowy, musi być najpierw poddany leczeniu schorzeń somatycznych. Ta decyzja należy do lekarza. - Mamy tutaj osoby lekko upośledzone umysłowo, niewidzące, nie potrafiące czytać ani pisać, chore na padaczkę... Pozornie to wyklucza ich udział w standardowym programie terapii uzależnienia. Moim zdaniem jest to jednak kwestia dobrego ustawienia wymagań w stosunku do pacjenta i dobra diagnoza tego, co on może, a czego nie jest w stanie zrobić. Istnieje wiele możliwości realizowania celów terapeutycznych. Pacjent, który nie pisze, może nagrywać swoje wypowiedzi na dyktafon albo dyktować kolegom - mówi Jagoda Fudała.
Podstawowy program terapii realizowany w Ośrodku trwa osiem tygodni i jest podzielony na cztery dwutygodniowe etapy. Każdy pacjent korzysta z pomocy prowadzącego go terapeuty. Podpisuje z nim kontrakt. Zadaniem terapeuty jest wykonanie diagnozy nozologicznej i problemowej, ułożenie na tej podstawie osobistego programu terapii. Każdy terapeuta w Ośrodku ma pod opieką pięciu, sześciu pacjentów. W trakcie terapii są oni zachęcani do udziału w treningach umiejętności oraz do włączania w proces terapii swoich rodzin. Służą temu systematyczne spotkania edukacyjno - konsultacyjne z ich rodzinami. Po zakończeniu terapii stacjonarnej absolwenci podpisują roczny kontrakt na dalszą pracę w Ośrodku w ramach opieki poszpitalnej. Pacjenci korzystają jednocześnie z pomocy poradni odwykowej w miejscu zamieszkania. Im dłużej pacjent korzysta z takiej pomocy, tym jego szanse na utrzymanie abstynencji są większe. Potwierdzają to wyniki badań katamnestycznych przeprowadzonych w Pruszkowie dwa lata po wprowadzeniu programu terapeutycznego. Wykazały one, że 42% pacjentów dwa lata po zakończeniu terapii utrzymywało trwałą abstynencję. Zasadnicze znaczenie miała tu realizacja zaleceń poszpitalnych. Dane te nie są niestety przekonujące dla Kasy Chorych, która płaci jedynie za stacjonarny pobyt pacjenta w Ośrodku. Opieka poszpitalna i przedszpitalana, która pochłania przynajmniej 1/3 aktywności terapeutów, może być realizowana jedynie dlatego, że finansują ją gminy. Dzięki temu dla osób, które zakończyły terapię stacjonarną, raz w miesiącu można zorganizować zjazd absolwentów, w którym przeciętnie bierze udział do 100 do 120 osób z całej Polski. Pacjenci pracują wtedy w siedmiu grupach terapeutycznych (w zależności od tego, jak długo realizują już program). Zawsze ustalony jest temat przewodni, ale sporo czasu zajmuje też pokonywanie bieżących kryzysów, związanych z problemami wczesnej abstynencji. Pacjenci, którzy na bieżąco realizują terapię poszpitalną w Ośrodku, mogą również uczestniczyć w grupie zapobiegania nawrotom choroby, grupie wsparcia, treningach zachowań konstruktywnych i grupie dalszego zdrowienia. Dalej konsultują się ze swoim terapeutą. Raz do roku, i jest to święto dla wszystkich, organizowany jest zjazd wszystkich absolwentów, którzy uczestniczyli w programie od początku jego istnienia. Płonie wtedy ognisko, a byli pacjenci opowiadają, jak im się wiedzie. - W przyszłości chciałabym zaproponować tym osobom pomoc psychoterapeutyczną. Okazuje się bowiem, że wielu z naszych absolwentów bardzo tego potrzebuje. Mieliby wówczas możliwość przepracowania problemów, których w terapii odwykowej nie można było jeszcze poruszyć - mówi Jagoda Fudała.


Rola wojewódzkiego ośrodka

Cztery lata temu PARPA rekomendowała Ośrodek do roli Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia. Doszły więc do jego zadań także te pozalecznicze: nadzór merytoryczny nad innymi placówkami, gromadzenie danych na temat lecznictwa odwykowego w województwie i ich analiza, interwencje w interesie placówek, a także szkolenie pracowników. Ośrodek w Pruszkowie stał się placówką "organizującą" lecznictwo odwykowe w województwie. Jagoda Fudała i Ewa Serafin w ciągu czterech lat odwiedziły niemal wszystkie placówki w województwie mazowieckim. Kilka razy w roku odbywają się w Pruszkowie spotkania przedstawicieli wszystkich placówek i jest to okazja, aby przyjrzeć się różnym metodom pracy, podnieść swoje kompetencje i poznać problemy. Ośrodek w Pruszkowie jest także placówką szkoleniową i stażową dla studentów Studium Terapii Uzależnień oraz Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Z programem ośrodka zapoznawali się również studenci Uniwersytetu Warszawskiego. Placówka jest rozpoznawalna w internecie, wypracowała logo, które można odnaleźć na materiałach informacyjnych i reklamowych.

* * *
Ewa Serafin pracowała wcześniej według swojego własnego wewnętrznego kodeksu - Ucieszyłam się, że tutaj zostało zapisane to, co jest dla mnie najważniejsze. A jak to jest zapisane, to zwłaszcza przy dużym zespole można się do tego zapisu odwołać, tak aby wszystko było w porządku - mówi. Krzysztof Psula nie ma osobistych obaw związanych z faktem, że pracuje w wymarzonym ośrodku. Nikt tu nie spocznie na laurach, bowiem jedną z zasad obowiązujących w Pruszkowie jest "obowiązek samokształcenia, uzupełniania wiedzy i podnoszenia swoich kwalifikacji zawodowych". Wykorzystania tych umiejętności w twórczy sposób wymaga od wszystkich pracowników każdy następny i zawsze nowy dzień pracy.

Wojewódzki Ośrodek Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia
Ul. Partyzantów 2/4, 05-802 Pruszków
Tel/fax (022) 7586809
www.wotuw.pruszkow.l.pl
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.





logo-z-napisem-białe