Portal psychologiczny: Instytut Psychologii Zdrowia
Czytelnia

Moved Permanently

The document has moved here.


Apache/2.2.22 (Debian) Server at www.psychologia.edu.pl Port 80

Przeszkoleni. Program profilaktyczny przeciw "koceniu", Sabina Lasok

Niebieska Linia, nr 3 / 2003

Wiosna. Trochę nietypowa pora na poruszanie problemu "kocenia" w szkołach – specyficznego witania pierwszoklasistów przez uczniów starszych klas.

O problemie mówi się we wrześniu, kiedy gazety zaczynają rozpisywać się o okrutnych sposobach gnębienia nowych uczniów, czasami inspirując tymi opisami egzekutorów. O "koceniu" będzie się mówić we wrześniu, co jeszcze bardziej utwierdzi wystraszone "koty" w przekonaniu, że niewiele da się zrobić poza zaciśnięciem zębów lub załatwieniem na ten czas zwolnienia lekarskiego. Czy proponowany przez nas program jest panaceum na traumatyczne wydarzenia początku roku szkolnego? Nie łudziłabym się – bo podobnie jest z każdym działaniem profilaktycznym: z pewnością nie rozwiąże ono całkowicie problemu. Mimo wszystko należy je prowadzić – oczywiście po wcześniejszym gruntownym zbadaniu problemu i przemyśleniu możliwych działań.

Chcemy pomóc

Bytomskie Centrum Pomocy Osobom Uzależnionym od Alkoholu i ich Rodzinom od 3 lat realizuje program profilaktyczny przeciw "koceniu". Powstał on w oparciu o badania przeprowadzone wcześniej w mieście (o wynikach pisaliśmy w numerze 4/9/2000 "Niebieskiej Linii" – przyp. red.).

Zajęcia z uczniami klas VI szkół podstawowych i III gimnazjów (to ich bezpośrednio dotyczy problem "kocenia") prowadzimy w oparciu o przygotowaną ulotkę, którą na zakończenie zajęć wręczamy młodzieży. Ściśle przestrzegamy założenia, aby nie wprowadzać niezdrowego podniecenia, nie demonizować problemu, a także nie instruować uczniów. Staramy się przedstawić im potencjalne zagrożenia, z którymi mogą zetknąć się w nowej szkole i pokazać im, w jaki sposób mogą zadbać o własne bezpieczeństwo.

Szkoła pod lupą

Pierwszą rzeczą, którą powinien zrobić przyszły uczeń – to przyjrzeć się sobie i szkole, do której się wybiera. To pierwsze zadanie jest szczególnie trudne i być może będzie wymagało skonfrontowania własnego obrazu z obrazem, jaki na nasz temat stworzyło otoczenie. Zarówno badania naukowe, jak i wiedza potoczna (nauczycieli i uczniów) wskazują na osoby, które są w pewien sposób predestynowane do bycia ofiarą. Często ma to związek z ich cechami fizycznymi (odstawanie wyglądem od innych), lecz ta odmienność musi być uzupełniona o pewne predyspozycje psychiczne. Na niebezpieczeństwo narażone są osoby wycofane, o zaniżonej samoocenie, nadwrażliwe, ale również agresywne, "zgrywające szefa". Taki zestaw cech jest możliwy do zmodyfikowania pod kątem zapewnienia bezpieczeństwa, lecz wymaga to dłuższej pracy terapeutycznej.

Przyjrzenie się nowej szkole jest mniej obciążające psychicznie. Zalecamy rozeznanie terenu, zebranie informacji – najlepiej od obecnych "kotów", ponieważ najwięcej wiedzą na temat obecności problemu w szkole. Rozpoznanie terenu proponujemy przeprowadzić w oparciu o następujące punkty:

· dowiedz się, jak wygląda problem "kocenia" w szkole, do której się wybierasz (nie bagatelizuj problemu jeśli jesteś dziewczyną; zapytaj o niego nawet w tzw. renomowanych szkołach),

· zorientuj się, jaki klub sportowy jest najpopularniejszy wśród uczniów (jeżeli uznasz, że nie będziesz mógł znieść kolorów danego klubu na szalikach nowych kolegów – zastanów się nad wyborem innej szkoły),

· sprawdź, czy w szkole istnieją przekonania o wyższości uczniów z jednej dzielnicy czy miasta nad osobami z innych rejonów (te przekonania tak szybko nie przestaną obowiązywać),

· najlepiej wybierz szkołę, w której masz przyjaciół w starszych klasach, omijaj takie, w których uczą się osoby nieprzyjazne ci (np. z osiedla, z wcześniejszej szkoły, dyskoteki, meczów),

· sprawdź, kto jeszcze składa dokumenty do szkoły, do której się wybierasz – dobrze jest iść do nowej szkoły z przyjaciółmi,

· jeżeli masz rodzica nauczyciela, uważaj przy wyborze szkoły – jeśli nie jest on lubiany przez uczniów, może być ci trudno.

Ponadto sugerujemy zwiedzenie nowej szkoły, aby przyszły uczeń mógł:

· przyjrzeć się, czy mu się w niej w ogóle podoba; czy odpowiada mu jej wygląd i zachowanie uczniów na przerwach (tak samo będą się zachowywać za rok),

· zapoznać się z terenem, co może przydać się we wrześniu, dzięki temu nabierze pewności w nowych murach, będzie wiedział, których miejsc unikać itp.

Wtop się w tłum

Osoby, które doświadczyły "kocenia" najczęściej sugerują nowym uczniom technikę obronną nazywaną popularnie "wtop się w tłum". Jest to dobre rozwiązanie zwłaszcza w molochach, tzn. w dużych zespołach szkół, w których "kocenie" jest co prawda bardziej nasilone, ale można liczyć tam na większą anonimowość. Jak owo wtopienie się w tłum można rozpisać w sposób operacyjny?

· Nie chodź po szkole sam, nie przebywaj w tłumie słabo znających się pierwszaków (najczęściej stojących pod klasą, gdzie właśnie mają mieć lekcje). Taka mała grupa przypomina starszym o istnieniu zwyczaju.

· Nie sprawiaj wrażenia zagubionego – chodź po szkole pewnym krokiem, nawet jeśli masz problem, bo właśnie nie możesz odnaleźć właściwej sali – szukaj jej pewnie.

· Jeśli masz znajomych w starszych klasach, rozmawiaj z nimi na przerwach, pokazuj się z nimi.

Oprócz tego istnieje możliwość zostania czyimś "prywatnym kotem". Najbezpieczniej w tym wypadku zostać "prywatnym kotem" osoby, która ma stosunkowo znaczący głos w szkole. Bycie "kotem" osoby, która rok wcześniej zbierała najtęższe lanie pod płaszczykiem "kocenia", nie ma sensu.

Techniki obrony

Jeśli już dotknie cię bezpośrednio problem "kocenia", musisz dokładnie ocenić istniejące zagrożenie. Gdy np. dopadnie cię trzech drabów, którzy mają w szkole nie najlepszą opinię i ciągną cię do ciemnego kąta, wówczas najlepszym sposobem uwolnienia się jest ucieczka z wrzaskiem i rozważenie kwestii zgłoszenia tego zdarzenia zaufanemu dorosłemu. Uczniowie często wzbraniają się przed spektakularną ucieczką, ponieważ wstydzą się późniejszych konsekwencji towarzyskich. My jednak twierdzimy, że lepiej jest tak się zachować, niż być narażonym na niebezpieczne sytuacje, niejednokrotnie zagrażające nawet życiu. Nietypowe zachowanie może umożliwić wyrwanie się i ucieczkę. Przeciwnik jest wtedy zdezorientowany. Nowi uczniowie często też nie dostrzegają możliwości, jakie daje im bycie pierwszoklasistą. "Kot" naprawdę może biec przez korytarz wrzeszcząc, a gdyby ktoś próbował się z niego śmiać, wówczas może powiedzieć, że bawi się np. w Batmana.

Radzimy też dowiedzieć się, komu w szkole można powiedzieć o problemie "kocenia". Najodpowiedniejszą osobą wydaje się być pedagog szkolny, ale czasem dobrze jest poszukać kogoś innego, zwłaszcza gdy wiemy, że pedagog mógłby chcieć skonfrontować "kota" z prześladowcami, aby w ten sposób uporać się z problemem (takie konfrontacje najczęściej kończą się dla "kota" bardzo nieprzyjemnie). Warto jest sprawdzić, czy pedagog jest lubiany przez starszych uczniów, czy jest dyskretną osobą. Jeżeli nie, to dowiedzieć się, do którego nauczyciela można się zgłosić z problemem. Te informacje można zebrać podczas robienia wywiadu o szkole jeszcze przed podjęciem w niej nauki.

Jeżeli zaś starsi uczniowie nie są w stosunku do nas brutalni i proponują technikę, która nie stanowi naruszenia naszej godności i nie wiąże się ona z przemocą fizyczną, seksualną czy wyzyskiem ekonomicznym – warto jest takie polecenie spełnić i po prostu mieć spokój. Wykonywanie polecenia można okrasić uśmiechem (trzeba to zagrać, bo wiadomo, że wtedy nikomu nie jest do śmiechu), bądź zrobić to w dość nudny sposób, aby nie zachęcać agresorów, np. swoim przerażeniem, do powtarzania "kocenia". Gwałtowny sprzeciw często kończy się "koceniem" nawet do końca roku.

Można również udawać ucznia starszej klasy – należy przy tym pamiętać, czy nasz wygląd nie zdradzi nas przed napastnikami. Odkrycie mistyfikacji może skończyć się źle. Oprócz tego przydadzą się znajomości wśród starszych uczniów. W niektórych sytuacjach można posłużyć się nawet kłamstwem. Stwierdzenia: "jestem z rodziny nauczyciela X" lub "mam padaczkę" mogą ochronić przed agresorem.

Wszystkie zaprezentowane techniki, wypracowane przez uczniów oraz służby, które od niedawna zaczęły badać problem "kocenia", mogą zadziałać, ale niekoniecznie. Czy w takim razie warto stosować profilaktykę? Przytoczę sytuację, której byłam świadkiem, a Państwo sami ocenicie. Któregoś czerwcowego dnia wchodziłam do szkoły, o której wiedziałam, że boryka się z problemem "kocenia". Na barierkach przed wejściem siedzieli uczniowie starszych klas. Przede mną do budynku wchodzili przyszli uczniowie, którzy nieśli dokumenty, ponieważ chcieli podjąć naukę w tej szkole. Starsi z barierki rozpoczęli nawoływanie słynnym "kici – kici". Nagle jedna z wchodzących osób odwróciła się i powiedziała zdanie, które na długo zapamiętam: "Nic nam nie zrobicie, bo zostaliśmy przeszkoleni!". Chociażby ze względu na tę pewność i determinację, warto było to robić.

S.L.

logo-z-napisem-białe