Portal psychologiczny: Instytut Psychologii Zdrowia

Czy złe samopoczucie to kłopot człowieka zamożnego?

W sławnej książce Judith Viorst pt. Alexander and the Terrible, Horrible, No Good, Very Bad Day, Aleksander budzi się z gumą do żucia we włosach, a potem jest już tylko gorzej. Przewraca się o deskorolkę i upuszcza swój sweter do zlewu. Nie udaje mu się usiąść w samochodzie przy oknie, a u dentysty dowiaduje się, że ma dziurę w zębach. Matka każe mu założyć białe buty, a nie w czerwono-niebieskie paski, które mu się podobają. Na kolację musi jeść szpinak. Na domiar złego, lampka nocna wypala się akurat, kiedy kładzie się do łóżka.

Opały, w które popada Aleksander, nie muszą być obce dorosłym, którzy kiedyś narzekali na problem zasadniczo wynikający z zamożności. Aleksander bez wątpienia ma szczęście. Na jego stół codziennie trafia jedzenie, ma ciepłe łóżko do spania, sweter, buty, nie wspominając o takich luksusach jak telewizja czy deskorolka. Kiedy więc czytamy o napadach złości rozpuszczonego dziecka, do głowy może również przyjść myśl, że stresy naszego codziennego życia – korek uliczny, konflikt w pracy, przeciekający dach – również są problemami „luksusowymi”.

Eksperci od zdrowia nazywają je „problemami pierwszego świata”; narastający stres codziennego życia i wynikłe zeń negatywne emocje. Nie ma wątpliwości, że zmartwienia, gniew i smutek są związane z chorobami i śmiertelnością, aż do poziomu komórkowego, ale czyż nie jest to jedynie ujemna strona przywilejów? Ci z nas, którzy żyją w nowoczesnych, uprzemysłowionych społeczeństwach mogą istotnie cierpieć od negatywnych emocji, ale to zjawisko traci swe znaczenie wobec poważnych zagrożeń dla zdrowia wynikłych z „prawdziwych” problemów, takich jak głód, ubóstwo i wojna.

Czy na pewno? Nie wiadomo tego do końca. Ta sprawa nigdy nie była badana. Dlatego Sarah Pressman, psycholożka z Uniwersytetu w Kansas oraz jej współpracownicy postanowili zbadać związek emocji i zdrowia w 142 krajach na całym świecie, w tym tych, które codziennie borykają się z niekończącymi się problemami mającymi wpływ na zdrowie i dobrostan, takimi jak przedłużająca się wojna domowa albo susza. Naukowcy zbadali ponad 150 tysięcy osób w wieku od 15 do 99 lat, reprezentatywnej próbce światowej populacji w badaniu Gallup World Poll. Sprawdzali u ludzi pojawianie się negatywnych emocji, których doświadczyli poprzedniego dnia – zmartwień, smutku, nudy, depresji itd. – oraz pozytywnych emocji, takich jak szczęście, radość czy miłość.

Poza tymi danymi odnośnie uczuć dnia codziennego dnia, naukowcy mierzyli ludzkie zdrowie w różnych aspektach: Czy masz jakieś problemy zdrowotne, przez które nie możesz podejmować stałej aktywności? Jak bardzo wypoczęty się czujesz? Czy czujesz ból? Ogólnie rzecz biorąc, pytali jak zadowoleni lub niezadowoleni ludzie są ze swojego zdrowia. Pytali również o podstawowe potrzeby – pieniądze, schronienie, jedzenie i wodę – a także o przestępczość, poczucie bezpieczeństwa i pewność jutra.

Emocje są ważne dla zdrowia wszędzie. Jest to główny wniosek z pierwszego w dziejach ogólnoświatowego badania. Jak podano w najnowszym wydaniu pisma „Psychological Science”, zarówno pozytywne jak i negatywne emocje są mocno związane ze zdrowiem; niespodziewanie okazują się być lepszymi predyktorami zdrowia i chorób niż niezaspokojone potrzeby jedzenia, bezpieczeństwa, schronienia. Co więcej, emocje nie są problemem pierwszego świata; raczej wydaje się być odwrotnie. Im biedniejszy kraj (wedle PKB), tym silniejszy związek między emocjami i zdrowiem. Pozytywne emocje (lub ich brak) są szczególnie ważne dla indywidualnego stanu zdrowia w krajach biedniejszych.

Lekiem na wszystkie kłopoty i bolączki Aleksandra jest przeprowadzka do Australii. W australijskiej wersji książki do Timbuktu. Jednak jak pokazuje opisywane badania, w żadnym miejscu na Ziemi nie ominie się lawiny ludzkich emocji – ani też ich zdrowotnych konsekwencji.

Herbert Wray

logo-z-napisem-białe