Portal psychologiczny: Instytut Psychologii Zdrowia

Depresja: Ewolucyjny skutek uboczny działania układu odpornościowego

Depresja jest na tyle powszechna – dotyka 10% osób dorosłych w Stanach Zjednoczonych – że wydaje się możliwe, że depresja jest niejako „wpisana” w mózg. W związku z tym biologowie przedłożyli kilka teorii wyjaśniających w jaki sposób depresja i związane z nią zachowania dają człowiekowi pewną ewolucyjną korzyść.

Poprzednie próby wyjaśniania depresji w kontekście ewolucji koncentrowały się na tym, jak ona wpływa na zachowanie ludzi w sytuacjach społecznych. Para psychiatrów spojrzała na tę zagadkę od innej strony – łącząc depresję z odpornością na infekcje. Ich zdaniem geny, które są odpowiedzialne za depresję wyewoluowały, gdyż pomagały naszym przodkom w walce z infekcjami.

Zarys ich teorii pojawił się w internetowym czasopiśmie „Molecular Psychiatry”.

Współautorami są dr Andrew Miller, William P. Timmie, profesor psychiatrii i nauk behawioralnych, dyrektor wydziału onkologii psychiatrycznej w Winship Cancer Institute oraz dr Charles Raison, niegdyś pracujący w Emory, obecnie na Uniwersytecie w Arizonie.

Kilka lat temu już został dostrzeżony związek między depresją i zapaleniami, czy też nadaktywnością układu odpornościowego. Ludzie z depresją mają skłonności ku wyższym poziomom zapaleń, nawet jeżeli ich organizmy nie walczą z infekcjami.

„Większość wariancji genetycznej związanej z depresją okazuje się wpływać również na funkcjonowanie układu odpornościowego” – mówi Miller. „To skłania nas do przemyślenia na nowo kwestii dlaczego depresja jest wpisania w ludzki genom”.

„Osią tej koncepcji jest to, że depresja i odpowiadające za nią geny były przystosowawcze i pomagały ludziom – w szczególności małym dzieciom – walczyć z infekcjami w środowisku, w którym żyli nasi przodkowie, nawet jeśli nie było to pomocne w związkach z innymi ludźmi” – mówi Raison.

Infekcje były jedną z głównych przyczyn śmierci we wczesnej historii ludzkości, tak więc przeżycie infekcji było kluczowym wyznacznikiem tego, czy dana osoba będzie mogła przekazać dalej swoje geny. Autorzy sądzą, że ewolucja związała ze sobą objawy depresyjne oraz reakcje fizjologiczne, które zmniejszały ryzyko śmierci wskutek infekcji. Gorączka, wyczerpanie/bezczynność, unikanie kontaktów społecznych i anoreksja mogą być zatem adaptacjami ewolucyjnymi wynikłymi z walki z infekcją.

Teoria ta wyjaśnia, dlaczego stres jest czynnikiem ryzyka dla depresji. Związek stresu i depresji może być produktem ubocznym procesu, który wzmaga aktywność układu odpornościowego w organizmie oczekującym na otrzymanie rany.

Podobnie, zdaniem Millera, zaburzenia snu mogą pojawiać się obok zaburzeń nastroju oraz wtedy, gdy układ odpornościowy jest czynny. To może pochodzić z potrzeby ciągłej czujności u naszych przodków, aby bronić się przed drapieżnikami.

Teoria Millera i Raisona może wyznaczyć kierunek badań w dziedzinie zaburzeń depresyjnych. W szczególności występowanie biomarkerów przy stanach zapalnych może pomóc w przewidywaniu, jak dana osoba będzie reagowała na różne próby leczenia depresji.

Miller i Raison zajmują się badaniem tego, czy pewne leki, normalnie używane w leczeniu chorób autoimmunologicznych, mogą być skuteczne w walce z depresją odporną na zwykłe środki lecznicze.

„Science Daily”, 1 marca 2012

logo-z-napisem-białe