Portal psychologiczny: Instytut Psychologii Zdrowia

Dzisiejsi superbohaterowie kierują do chłopców zły przekaz

Męski stereotyp „macho” szkodzi budowaniu zdrowych relacji  151947_superman_imposter_1

Według psychologów zebranych na 118. Dorocznym Zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, oglądanie przez chłopców superbohaterów walczących ze złoczyńcami nie wydaje się być dobrym pomysłem, o ile społeczeństwo chce promować mniej stereotypowe, łagodniejsze zachowania wśród mężczyzn.

 

 

Zdaniem dr Sharon Lamb, psychologa, profesora zdrowia psychicznego na Uniwersytecie Massachusetts-Boston, istnieje duża różnica pomiędzy dzisiejszym superbohaterem z filmu a tym z kart komiksu sprzed lat. Współczesny superbohater zbyt mocno przypomina bohatera kina akcji uczestniczącego w niekończącej się fali przemocy – jest agresywny, sarkastyczny i nader rzadko wspomina o robieniu czegokolwiek dla dobra ludzkości. Zrzucając kostium superbohatera, jak na przykład Ironman, wykorzystuje kobiety, obnosi się z gadżetami i manifestuje swoją męskość przez broń dużego kalibru.

Badaczka dodaje, że bohaterowie dawnych komiksów istotnie również walczyli z kryminalistami,  ale byli też  bohaterami, których chłopcy mogli podziwiać i, od których mogli się wiele nauczyć. Superbohater „po godzinach” był zwykłym człowiekiem ze zwykłymi problemami i wieloma słabościami.

By zrozumieć w jaki sposób media i specjaliści od marketingu serwują chłopcom wzorce męskości, Lamb przebadała 674 chłopców w wieku od 4 do 18 lat. Oprócz tego rozmawiała ze sprzedawcami w centrach handlowych, by dowiedzieć się co czytają i oglądają chłopcy. Lamb i jej zespół stwierdzili, że specjaliści od marketingu wykorzystują chłopięcą potrzebę budowania własnej tożsamości i proponują okrojoną wersję męskości. Młodzi ludzie mogą być albo „graczami” - twardymi i nieustępliwymi - albo „obibokami” - nie angażującymi się w nic, wycofanymi. Tylko te dwie postawy pozwalają na „zachowanie twarzy” w grupie rówieśniczej.

1719_komputerWedług Lamb we współczesnych mediach superbohaterowie i obiboki to jedyne dwie propozycje, jakie otrzymują dorastający chłopcy. Mówi się im, że jeśli nie mogą stać się superbohaterami, to tym co im pozostaje to bycie „obibokiem”. „Obibocy” są zabawni, lecz przecież bycie obibokiem nie powinno być tym, do czego dążą chłopcy. „Obibok” nie lubi szkoły, unika brania na siebie odpowiedzialności. Zespół badawczy analizował też czy przekaz, jaki ci młodzi ludzie otrzymują, odnośnie „zachowania twarzy” poprzez bierność i wycofanie, może wpływać na ich szkolne wyniki.

Lamb przekonuje, że wczesne uczenie chłopców dystansowania się od tego przekazu, zachęcanie ich do poszukiwania przekłamań w takich treściach może pomóc. Szczególnie niebezpieczne jest, zdaniem Lamb, że wypierając z mediów przekazy innej treści, promujemy stereotypy i ograniczamy chłopcom  możliwości.

Według innego badacza obecnego na Zjeździe, chłopcy wydają się być lepiej przystosowani gdy opierają się zinternalizowaniu wzorca „macho”. Dr Carlos Santos z Uniwersytetu Stanowego w Arizonie przebadał 426 chłopców w wieku ok 11-14 lat. Sprawdzał na ile są zdolni by oprzeć się byciu emocjonalnie niedostępnym, niezależnym i „twardym” - to stereotypowe ujęcie męskości – w relacjach z innymi. Badał również jak wpłynie to na ich psychiczne przystosowanie. Santos analizował czy chłopcy potrafią oprzeć się byciu „twardym”, niedostępnym i niezależnym od rówieśników w okresie między szóstą a ósmą klasą. Sprawdzał też czy ma to związek z ich pochodzeniem etnicznym, czy ich związki rodzinne i rówieśnicze wzmacniały ten opór, czy wreszcie zdolność do oparcia się temu stereotypowemu przekazowi wpłynęła na ich zdrowie psychiczne. Badani chłopcy pochodzili ze zróżnicowanych etnicznie środowisk: 27% stanowili chłopcy o korzeniach europejskich, 21% było pochodzenia chińskiego, 20% afroamerykańskiego, 17% dominikańskiego, 9% portorykańskiego a 6% pochodziło z innych grup etnicznych.

Santos twierdzi, że chłopcy z różnych etnicznie i rasowo środowisk byli w równym stopniu zdolni oprzeć się stereotypowemu ujęciu męskości. Przeczy to powszechnemu przekonaniu, że chłopcy pochodzący z pewnych grup etnicznych są bardziej zahamowani emocjonalnie i hipermęscy. Wykryte nieliczne różnice zacierały się w trakcie kolejnych lat szkolnych.

Santos zauważył, że chłopcy z wiekiem byli bardziej skłonni do zachowań „twardych” i bycia niezależnym od przyjaciół. Ci jednak, którzy pozostali w bliskiej relacji z matkami, rodzeństwem i rówieśnikami nie zachowywali się tak agresywnie i byli emocjonalnie dostępniejsi dla przyjaciół w porównaniu z tymi, którzy w tak bliskich relacjach nie byli. Warto zwrócić uwagę, że bliskość z ojcami zachęcała chłopców do bycia bardziej autonomicznymi i niezależnymi od rówieśników.

Santos tłumaczy, że, jeśli naszym celem jest zachęcanie chłopców do budowania zdrowych związków rodzinnych i rówieśniczych, to psychologowie i interwenci kryzysowi powinni wykorzystać ojców swych podopiecznych by pokazali im znaczenie zróżnicowanych i satysfakcjonujących związków w ich życiu. Stwierdza ponadto, że chłopcy doświadczający stanów depresyjnych z większą trudnością opierają się pokusie zachowywania się zgodnie ze stereotypem „macho” w budowanych.

Co szczególnie interesujące, jak dowodzą badania, poziom emocjonalnego stoicyzmu, niewzruszenia i zdystansowania jest względnie stały w okresie 11-14 lat, a chłopcy, którzy nie przyswoili sobie tego stereotypowo męskiego sposobu zachowania, wykazują lepsze zdrowie psychiczne w tym okresie.

Wyniki badań pokazują, że zdolność do oparcia się przyswojeniu tego stereotypu – szczególnie agresji i niezależności – spada w momencie wchodzenie w okres dojrzewania i spadek ten stanowi zagrożenie dla zdrowia psychicznego. Santos dowodzi, że wczesna pomoc chłopcom w oparciu się tym zachowaniom wydaje się być istotnym czynnikiem poprawy ich zdrowia i jakości relacji społecznych.

logo-z-napisem-białe