Portal psychologiczny: Instytut Psychologii Zdrowia

Gdy praca stresuje

1269437_laptop_and_cellphone Środowisko zawodowe jest tym, w którym spędzamy statystycznie 1/3 naszego dorosłego życia. Należy zatem uznać, że sytuacje, których doświadczamy w tym środowisku w istotny sposób wpływają na nasz dobrostan i samopoczucie. Z badań ankietowych prowadzonych przez pracownię badań społecznych „Pentor” wynika, że w naszym kraju 55% ankietowanych skarży się na przemęczenie spowodowane nadmiarem obowiązków. Wielu pracowników cierpi również z powodu niekomfortowych warunków pracy, uciążliwego hałasu czy też zbyt wysokich lub zbyt niskich temperatur (43%). U 25% respondentów stres jest wywołany koniecznością zostawania w pracy po godzinach.

Międzynarodowa Organizacja Pracy, wśród czynników wywołujących napięcie i dyskomfort, oraz utrudniających przystosowanie się do środowiska zawodowego, wymienia między innymi zalew informacji, których pracownik nie może opanować, nieustanne zmiany technologiczne, przepracowanie, brak poczucia bezpieczeństwa pracy, konkurencję i globalizację.

Obecnie w psychologii bardzo popularne jest ujęcie stresu jako specyficznej relacji między właściwościami osoby a jej otoczeniem. Jedną z najbardziej znanych teorii stresu psychologicznego jest fenomenologiczno - poznawcze ujęcie wg Lazarusa i Folkman. Według ich definicji stresem jest określona relacja między osobą a otoczeniem, która oceniana jest przez osobę jako obciążająca lub przekraczająca jej zasoby i zagrażająca jej dobrostanowi. Zgodnie z tym ujęciem każdy z nas w dwóch etapach ocenia każde zdarzenie. W pierwszym odnosi je do swojego bezpieczeństwa i innych żywotnych interesów. Jeśli wynikiem tej swoistej analizy jest uznanie zdarzenia jako zarażającego przechodzi się do drugiego etapy, tzw oceny wtórnej. Sprawdzamy wtedy czy nasze zasoby – zewnętrzne i wewnętrzne - są wystarczające do poradzenia sobie z sytuacją. Oba etapy oceny realizowane są często na poziomie nieświadomym.

Wydaje się więc zatem, że głównym źródłem złego samopoczucia i negatywnych emocji jest nadmiar wymagań i nadmiar negatywnych bodźców. Stosując tu podejście transakcyjne Lazarusa i Folkman możemy zatem uznać, że są to sytuacje w istotny sposób zagrażające celom i interesom osoby (np. grożące stabilności zatrudnienia, wiążące się z utratą dodatkowych gratyfikacji) i takie zarazem, w przypadku których standardowe sposoby reagowania nie przynoszą rezultatów i odczuwamy tę sytuacje jako przekraczającą nasze możliwości. Sytuacje takie wiążą się najczęściej z presją czasu czy też znaczącą rozbieżnością pomiędzy oczekiwaniami organizacji a zasobami, które udostępnia ona na ich realizację. Paradoksem stresu doświadczanego w sytuacjach zawodowych jest też to, że brak wyzwań, monotonia, powtarzalność czynności również może stać się źródłem dyskomfortu i niezadowolenia. Ma to istotny wpływ nie tylko na poziom satysfakcji ale również na efektywność. W pierwszym przypadku – nieustannego doświadczania sytuacji jako zbyt trudnej – następstwem jej długiego utrzymywania się jest utrata wiary we własne możliwości. W drugim natomiast źródłem złego samopoczucia może być niedostatek stymulacji.

Dochodzimy tu do ważnej kwestii związanej z indywidualnym sposobem reagowania na sytuacje stresujące. To w jaki sposób reagujemy na wyzwania – czy przytłaczają nas, czy też skłaniają do mobilizacji i działania – w dużym uproszczeniu wydaje się zależeć od dwóch czynników. Jednym z nich jest wrodzony czynnik temperamentalny – to w jaki sposób reagujemy zależy w dużej mierze od naszego wyposażenia genetycznego, kształtującego naszą reaktywność. Niektóre zdarzania, będąc całkowicie obezwładniające dla jednych osób, są ledwie stymulujące dla innych. Należy się zatem spodziewać, że w wymagającym środowisku zawodowym, osoby nie potrzebujące dużej stymulacji będą funkcjonować gorzej i będą, zarazem, odczuwać silniejsze napięcie i niezadowolenie. Idąc tym tropem trzeba wskazać, że w monotonnym środowisku to osoby potrzebujące silnej stymulacji będą czuć się źle i w większym stopniu odczuwać będą nieprzyjemne emocje frustracji czy zniechęcenia.

Drugim czynnikiem wpływającym na sposób w jaki podchodzimy do wymagających zdarzeń i sytuacji jest czynnik poznawczy. To na ile wierzymy w nasze możliwości, jak oceniamy społeczne i fizyczne otoczenie wpływa na sposób, w jaki postrzegamy trudności. Przekonanie o własnej skuteczności, wiara w możliwości, wcześniejsze doświadczenie powodzenia w podobnej sytuacji powoduje, że zdarzenie oceniamy jako takie, z którym jesteśmy sobie w stanie poradzić. Wtedy właśnie problem staje się wyzwaniem mobilizującym do działania. Analogicznie, przeświadczenie o własnej słabości, niekompetencji czy świadomość niedostatku środków może przytłaczać, przygnębiać i odbierać chęć do podejmowania wysiłku a konsekwencji prowadzić do narastającego stresu i zaburzeń zdrowotnych.

Bardzo istotne dla sprawnego i zdrowego funkcjonowania jest nauczenie się technik i metod opanowywania stresu. Aktualnie psychologowie dzielą je na dwa style: unikowy i konfrontacyjny. Unikowy pozwala nam redukować poziom napięcia poprzez działania odwracające naszą uwagę od źródła dyskomfortu. W tej grupie znajdziemy wszelkie techniki relaksacyjne oraz intuicyjnie stosowane przez nas metody takie jak choćby spacery, wyjścia do kina, spotkania z przyjaciółmi. Styl konfrontacyjny wiąże się z koncentracją na źródle naszego dyskomfortu. Bardzo pomocne mogą tu być strategie proponowane przez Donalda Meichenbauma, autora treningu radzenia sobie ze stresem. Psychoterapeuta ten zwrócił uwagę na rolę precyzyjnie zdefiniowanego problemu - w sposób umożliwiający poradzenie sobie z nim. Umiejętność ta wzbogacana jest o strategię rozwiązywania problemów: dookreślanie ich, generowanie możliwych rozwiązań i scenariuszy, ocenę każdej z wypracowanych alternatyw czy wreszcie wybór i realizację opcji optymalnej. Dodatkowo, Meichenbaum zwraca uwagę na znaczenie stwierdzeń sprzyjających radzeniu sobie. Zachęca nas do dialogu z samym sobą, w którym dominować będą takie stwierdzenia jak: „Potrafię to zrobić”, „Nie oczekuj natychmiastowego sukcesu”, „Powoli, krok za krokiem”.

 

Obecnie w psychologii bardzo popularne jest ujęcie stresu jako specyficznej relacji między właściwościami osoby a jej otoczeniem. Jedną z najbardziej znanych teorii stresu psychologicznego jest fenomenologiczno - poznawcze ujęcie wg Lazarusa i Folkman. Według ich definicji stresem jest określona relacja między osobą a otoczeniem, która oceniana jest przez osobę jako obciążająca lub przekraczająca jej zasoby i zagrażająca jej dobrostanowi. Zgodnie z tym ujęciem każdy z nas w dwóch etapach ocenia każde zdarzenie. W pierwszym odnosi je do swojego bezpieczeństwa i innych żywotnych interesów. Jeśli wynikiem tej swoistej analizy jest uznanie zdarzenia jako zarażającego przechodzi się do drugiego etapy, tzw oceny wtórnej. Sprawdzamy wtedy czy nasze zasoby – zewnętrzne i wewnętrzne - są wystarczające do poradzenia sobie z sytuacją. Oba etapy oceny realizowane są często na poziomie nieświadomym.

 

Wydaje się więc zatem, że głównym źródłem złego samopoczucia i negatywnych emocji jest nadmiar wymagań i nadmiar negatywnych bodźców. Stosując tu podejście transakcyjne Lazarusa i Folkman możemy zatem uznać, że są to sytuacje w istotny sposób zagrażające celom i interesom osoby (np. grożące stabilności zatrudnienia, wiążące się z utratą dodatkowych gratyfikacji) i takie zarazem, w przypadku których standardowe sposoby reagowania nie przynoszą rezultatów i odczuwamy tę sytuacje jako przekraczającą nasze możliwości. Sytuacje takie wiążą się najczęściej z presją czasu czy też znaczącą rozbieżnością pomiędzy oczekiwaniami organizacji a zasobami, które udostępnia ona na ich realizację. Paradoksem stresu doświadczanego w sytuacjach zawodowych jest też to, że brak wyzwań, monotonia, powtarzalność czynności również może stać się źródłem dyskomfortu i niezadowolenia. Ma to istotny wpływ nie tylko na poziom satysfakcji ale również na efektywność. W pierwszym przypadku – nieustannego doświadczania sytuacji jako zbyt trudnej – następstwem jej długiego utrzymywania się jest utrata wiary we własne możliwości. W drugim natomiast źródłem złego samopoczucia może być niedostatek stymulacji.

Dochodzimy tu do ważnej kwestii związanej z indywidualnym sposobem reagowania na sytuacje stresujące. To w jaki sposób reagujemy na wyzwania – czy przytłaczają nas, czy też skłaniają do mobilizacji i działania – w dużym uproszczeniu wydaje się zależeć od dwóch czynników. Jednym z nich jest wrodzony czynnik temperamentalny – to w jaki sposób reagujemy zależy w dużej mierze od naszego wyposażenia genetycznego, kształtującego naszą reaktywność. Niektóre zdarzania, będąc całkowicie obezwładniające dla jednych osób, są ledwie stymulujące dla innych. Należy się zatem spodziewać, że w wymagającym środowisku zawodowym, osoby nie potrzebujące dużej stymulacji będą funkcjonować gorzej i będą, zarazem, odczuwać silniejsze napięcie i niezadowolenie. Idąc tym tropem trzeba wskazać, że w monotonnym środowisku to osoby potrzebujące silnej stymulacji będą czuć się źle i w większym stopniu odczuwać będą nieprzyjemne emocje frustracji czy zniechęcenia.

Drugim czynnikiem wpływającym na sposób w jaki podchodzimy do wymagających zdarzeń i sytuacji jest czynnik poznawczy. To na ile wierzymy w nasze możliwości, jak oceniamy społeczne i fizyczne otoczenie wpływa na sposób, w jaki postrzegamy trudności. Przekonanie o własnej skuteczności, wiara w możliwości, wcześniejsze doświadczenie powodzenia w podobnej sytuacji powoduje, że zdarzenie oceniamy jako takie, z którym jesteśmy sobie w stanie poradzić. Wtedy właśnie problem staje się wyzwaniem mobilizującym do działania. Analogicznie, przeświadczenie o własnej słabości, niekompetencji czy świadomość niedostatku środków może przytłaczać, przygnębiać i odbierać chęć do podejmowania wysiłku a konsekwencji prowadzić do narastającego stresu i zaburzeń zdrowotnych.

Bardzo istotne dla sprawnego i zdrowego funkcjonowania jest nauczenie się technik i metod opanowywania stresu. Aktualnie psychologowie dzielą je na dwa style: unikowy i konfrontacyjny. Unikowy pozwala nam redukować poziom napięcia poprzez działania odwracające naszą uwagę od źródła dyskomfortu. W tej grupie znajdziemy wszelkie techniki relaksacyjne oraz intuicyjnie stosowane przez nas metody takie jak choćby spacery, wyjścia do kina, spotkania z przyjaciółmi. Styl konfrontacyjny wiąże się z koncentracją na źródle naszego dyskomfortu. Bardzo pomocne mogą tu być strategie proponowane przez Donalda Meichenbauma, autora treningu radzenia sobie ze stresem. Psychoterapeuta ten zwrócił uwagę na rolę precyzyjnie zdefiniowanego problemu - w sposób umożliwiający poradzenie sobie z nim. Umiejętność ta wzbogacana jest o strategię rozwiązywania problemów: dookreślanie ich, generowanie możliwych rozwiązań i scenariuszy, ocenę każdej z wypracowanych alternatyw czy wreszcie wybór i realizację opcji optymalnej. Dodatkowo, Meichenbaum zwraca uwagę na znaczenie stwierdzeń sprzyjających radzeniu sobie. Zachęca nas do dialogu z samym sobą, w którym dominować będą takie stwierdzenia jak: „Potrafię to zrobić”, „Nie oczekuj natychmiastowego sukcesu”, „Powoli, krok za krokiem”.

 

Obecnie w psychologii bardzo popularne jest ujęcie stresu jako specyficznej relacji między właściwościami osoby a jej otoczeniem. Jedną z najbardziej znanych teorii stresu psychologicznego jest fenomenologiczno - poznawcze ujęcie wg Lazarusa i Folkman. Według ich definicji stresem jest określona relacja między osobą a otoczeniem, która oceniana jest przez osobę jako obciążająca lub przekraczająca jej zasoby i zagrażająca jej dobrostanowi. Zgodnie z tym ujęciem każdy z nas w dwóch etapach ocenia każde zdarzenie. W pierwszym odnosi je do swojego bezpieczeństwa i innych żywotnych interesów. Jeśli wynikiem tej swoistej analizy jest uznanie zdarzenia jako zarażającego przechodzi się do drugiego etapy, tzw oceny wtórnej. Sprawdzamy wtedy czy nasze zasoby – zewnętrzne i wewnętrzne - są wystarczające do poradzenia sobie z sytuacją. Oba etapy oceny realizowane są często na poziomie nieświadomym.

Środowisko zawodowe jest tym, w którym spędzamy statystycznie 1/3 naszego dorosłego życia. Należy zatem uznać, że sytuacje, których doświadczamy w tym środowisku w istotny sposób wpływają na nasz dobrostan i samopoczucie. Z badań ankietowych prowadzonych przez pracownię badań społecznych „Pentor” wynika, że w naszym kraju 55% ankietowanych skarży się na przemęczenie spowodowane nadmiarem obowiązków. Wielu pracowników cierpi również z powodu niekomfortowych warunków pracy, uciążliwego hałasu czy też zbyt wysokich lub zbyt niskich temperatur (43%). U 25% respondentów stres jest wywołany koniecznością zostawania w pracy po godzinach. Z kolei Międzynarodowa Organizacja Pracy, wśród czynników wywołujących napięcie i dyskomfort, oraz utrudniających przystosowanie się do środowiska zawodowego, wymienia między innymi zalew informacji, których pracownik nie może opanować, nieustanne zmiany technologiczne, przepracowanie, brak poczucia bezpieczeństwa pracy, konkurencję i globalizację.

Wydaje się więc zatem, że głównym źródłem złego samopoczucia i negatywnych emocji jest nadmiar wymagań i nadmiar negatywnych bodźców. Stosując tu podejście transakcyjne Lazarusa i Folkman możemy zatem uznać, że są to sytuacje w istotny sposób zagrażające celom i interesom osoby (np. grożące stabilności zatrudnienia, wiążące się z utratą dodatkowych gratyfikacji) i takie zarazem, w przypadku których standardowe sposoby reagowania nie przynoszą rezultatów i odczuwamy tę sytuacje jako przekraczającą nasze możliwości. Sytuacje takie wiążą się najczęściej z presją czasu czy też znaczącą rozbieżnością pomiędzy oczekiwaniami organizacji a zasobami, które udostępnia ona na ich realizację. Paradoksem stresu doświadczanego w sytuacjach zawodowych jest też to, że brak wyzwań, monotonia, powtarzalność czynności również może stać się źródłem dyskomfortu i niezadowolenia. Ma to istotny wpływ nie tylko na poziom satysfakcji ale również na efektywność. W pierwszym przypadku – nieustannego doświadczania sytuacji jako zbyt trudnej – następstwem jej długiego utrzymywania się jest utrata wiary we własne możliwości. W drugim natomiast źródłem złego samopoczucia może być niedostatek stymulacji.

Dochodzimy tu do ważnej kwestii związanej z indywidualnym sposobem reagowania na sytuacje stresujące. To w jaki sposób reagujemy na wyzwania – czy przytłaczają nas, czy też skłaniają do mobilizacji i działania – w dużym uproszczeniu wydaje się zależeć od dwóch czynników. Jednym z nich jest wrodzony czynnik temperamentalny – to w jaki sposób reagujemy zależy w dużej mierze od naszego wyposażenia genetycznego, kształtującego naszą reaktywność. Niektóre zdarzania, będąc całkowicie obezwładniające dla jednych osób, są ledwie stymulujące dla innych. Należy się zatem spodziewać, że w wymagającym środowisku zawodowym, osoby nie potrzebujące dużej stymulacji będą funkcjonować gorzej i będą, zarazem, odczuwać silniejsze napięcie i niezadowolenie. Idąc tym tropem trzeba wskazać, że w monotonnym środowisku to osoby potrzebujące silnej stymulacji będą czuć się źle i w większym stopniu odczuwać będą nieprzyjemne emocje frustracji czy zniechęcenia.

Drugim czynnikiem wpływającym na sposób w jaki podchodzimy do wymagających zdarzeń i sytuacji jest czynnik poznawczy. To na ile wierzymy w nasze możliwości, jak oceniamy społeczne i fizyczne otoczenie wpływa na sposób, w jaki postrzegamy trudności. Przekonanie o własnej skuteczności, wiara w możliwości, wcześniejsze doświadczenie powodzenia w podobnej sytuacji powoduje, że zdarzenie oceniamy jako takie, z którym jesteśmy sobie w stanie poradzić. Wtedy właśnie problem staje się wyzwaniem mobilizującym do działania. Analogicznie, przeświadczenie o własnej słabości, niekompetencji czy świadomość niedostatku środków może przytłaczać, przygnębiać i odbierać chęć do podejmowania wysiłku a konsekwencji prowadzić do narastającego stresu i zaburzeń zdrowotnych.

Bardzo istotne dla sprawnego i zdrowego funkcjonowania jest nauczenie się technik i metod opanowywania stresu. Aktualnie psychologowie dzielą je na dwa style: unikowy i konfrontacyjny. Unikowy pozwala nam redukować poziom napięcia poprzez działania odwracające naszą uwagę od źródła dyskomfortu. W tej grupie znajdziemy wszelkie techniki relaksacyjne oraz intuicyjnie stosowane przez nas metody takie jak choćby spacery, wyjścia do kina, spotkania z przyjaciółmi. Styl konfrontacyjny wiąże się z koncentracją na źródle naszego dyskomfortu. Bardzo pomocne mogą tu być strategie proponowane przez Donalda Meichenbauma, autora treningu radzenia sobie ze stresem. Psychoterapeuta ten zwrócił uwagę na rolę precyzyjnie zdefiniowanego problemu - w sposób umożliwiający poradzenie sobie z nim. Umiejętność ta wzbogacana jest o strategię rozwiązywania problemów: dookreślanie ich, generowanie możliwych rozwiązań i scenariuszy, ocenę każdej z wypracowanych alternatyw czy wreszcie wybór i realizację opcji optymalnej. Dodatkowo, Meichenbaum zwraca uwagę na znaczenie stwierdzeń sprzyjających radzeniu sobie. Zachęca nas do dialogu z samym sobą, w którym dominować będą takie stwierdzenia jak: „Potrafię to zrobić”, „Nie oczekuj natychmiastowego sukcesu”, „Powoli, krok za krokiem”.

 

logo-z-napisem-białe