Portal psychologiczny: Instytut Psychologii Zdrowia

Polska przemoc domowa

 

Dom rodzinny, spostrzegamy jako środowisko miłości i opieki, bezpieczne i ciepłe miejsce domowego ogniska, schronienie przed całym złem zewnętrznego świata. Jednak dla wielu ludzi dom rodzinny jest miejscem terroru i cierpienia, zagrożenia i poniżenia, lęku i rozpaczy. Do niedawna niewiele o tym mówiono i pisano, z wyjątkiem koszmarnych opowieści o "rodzinach z marginesu", stanowiących w świadomości społecznej znikomy ułamek populacji.

Od kilkunastu lat w Polsce coraz częściej posługujemy się terminem "przemoc w rodzinie" lub nieco łagodniejszym "przemoc domowa". W większości zaawansowanych cywilizacyjnie krajów zachodnich pojęcia te wprowadzono do życia publicznego kilkanaście lat wcześniej (domestic violence, family violence).

 

W poszukiwanie skutecznych form przeciwdziałania przemocy w rodzinie i pomagania jej ofiarom angażuje się wielu profesjonalistów i wolontariuszy, organizacji pozarządowych i specjalistycznych instytucji. Nie jest to łatwe zadanie bowiem, środowisko rodzinne jest i powinno być skutecznie chronione przed ingerencjami zewnętrznymi. Zajmowanie się przemocą domową wymaga zarówno wnikliwego rozumienia złożoności zjawisk występujących w życiu rodzinnym, jak i szczególnej troski i rozwagi w trakcie interwencji.

Często przejawy przemocy domowej są spektakularne i nie mamy żadnych wątpliwości w jej rozpoznawaniu. Potrzebne jest jednak określenie praktycznych kryteriów wskazujących na obecność przemocy w bardziej złożonych przypadkach.

Według roboczej definicji, przyjmowanej przez polskich specjalistów, przemoc domowa to:

  • działanie lub zaniechanie dokonywane w ramach rodziny przez jednego z jej członków przeciwko pozostałym,
  • z wykorzystaniem istniejącej lub stworzonej przez okoliczności przewagi sił lub władzy,
  • godzące w ich prawa lub dobra osobiste, a w szczególności w ich życie lub zdrowie (fizyczne czy psychiczne),
  • powodujące u nich szkody lub cierpienie.

W przemocy domowej najbardziej istotna jest demonstracja i wykorzystanie siły lub władzy w sposób, który jest krzywdzący dla innych członków rodziny. Na przemoc w rodzinie można spojrzeć z perspektywy prawnej, moralnej, psychologicznej i społecznej.

Perspektywa prawna pokazuje zapisy kodeksowe oraz obowiązki instytucji związanych z wymiarem sprawiedliwości, które w różnych krajach, a także i w Polsce, precyzują zadania i wyzwania, które stoją przed współczesnymi społeczeństwami. Wiemy jednak, że przemoc rodzinna, a  szczególnie przemoc wobec dzieci, z trudem się odnajduje w  labiryntach pałacu sprawiedliwości. Z punktu widzenia prawa przemoc w rodzinie to przestępstwo, którego odmiany określone są w różnych kodeksach i które POWINNY BYĆ  karane. Najczęściej stosowany artykuł 207 kodeksu karnego  dotyczy znęcania się fizycznego lub moralnego nad członkiem rodziny i przewiduje karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat.

Perspektywa moralna odwołuje się do ludzkiego sumienia i do ludzkiej wrażliwości. Perspektywa moralna pokazuje, że dokonywanie przemocy to krzywdzenie słabszego, które jest złem moralnym. Sprawca powinien podlegać sankcjom własnego sumienia i potępieniu ze strony innych ludzi. Moralna ocena przemocy powinna powstrzymywać sprawców i motywować świadków do pomagania. Wiemy jednak, że sumienie podatne jest na złudzenia i nikt nie chce czuć się złoczyńcą w stosunku do swoich dzieci. W żadnej innej sprawie ludzie nie przejawiają takiej pomysłowości jak w dostarczaniu dobrych argumentów i racjonalnych uzasadnień dla złej praktyki wobec dzieci. Zawsze można znaleźć powód, dla którego dziecko zostanie ukarane, skrzyczane, odsunięte czy nawet poniżone – dla jego własnego dobra. Dlatego perspektywa moralna słabo strzeże dzieci przed własnymi rodzicami

Perspektywa psychologicznaspojrzenia na przemoc domową zwraca naszą uwagę na cierpienie i bezradność ofiary, odsłania mechanizmy wewnętrzne i sytuacyjne sterujące przemocą oraz złożone procesy interakcji między sprawcą i ofiarą. Psychologiczne zrozumienie przemocy odgrywa podstawową rolę przy pomaganiu ofiarom w wyzwalaniu się od przemocy i w naprawianiu szkód jakie poczyniła w ich życiu. Pokazuje cierpienie dzieci i złożoność interakcji w rodzinie, pokazuje, że tam jest nie tylko wiele tajemnic, ale takich problemów, z którymi trudno się uporać. Ta perspektywa pokazuje również to że oprócz interwencji powstrzymywania przemocy, trzeba także osobom skrzywdzonym dostarczyć pomocy psychologicznej, czasem psychoterapii, a czasem tylko zwyczajnego wsparcia dzięki, któremu rany będą się zabliźniać.   

Perspektywa społeczno-kulturowa pokazuje czynniki zawarte w obyczajach i postawach, które mogą sprzyjać przemocy lub ją usprawiedliwiać.   Z tej perspektywy możemy zobaczyć jak w pewnych okolicznościach świadomość faktów dotyczących np. krzywdzenia dzieci lub maltretowania kobiet uruchamia znaczące siły społeczne protestujące przeciw przemocy. Dzięki tej perspektywie mamy nadzieję, że nie tylko wymiar sprawiedliwości, ale ludzie tworzący, rodzinne, sąsiedzkie, lokalne społeczności będą mogli użyć swojej mocy żeby przemocy było mniej.   W przeciwdziałanie przemocy mogą angażować się znaczące siły społeczne i wywierać wpływ na stan spraw publicznych. Przykładem tego jest rozwój ruchu feministycznego w USA i w innych krajach, który z pomagania bitym kobietom uczynił potężne narzędzie walki także o inne prawa kobiet.

Trudno oszacować dokładnie rozmiary przemocy domowej w Polsce. Każdego roku do sądu zgłaszanych jest zaledwie kilkanaście tysięcy spraw o znęcanie się nad rodziną, ale policja w tym czasie rejestruje około miliona tzw. "awantur w rodzinie", do których jest wzywana. Kilkanaście procent dorosłych kobiet podaje w badaniach, że zostały uderzone przez męża, a czterdzieści procent kobiet uważa, że sprawienie lania dziecku jest zwykłą metodą wychowawczą.

Przemoc gorąca i chłodna

Psychologia sprawców przemocy nie jest jeszcze dziedziną bogatą w solidną wiedzę. Naganność ich postępowania bardziej skłania do karania niż wnikliwego zastanawiania się dlaczego to robią. Uwzględniając emocjonalne aspekty zachowania sprawców przemocy można dokonać rozróżnienia przemocy „gorącej” i „chłodnej”.  

U podstaw gorącej przemocy znajdujemy furię czyli dynamiczne i naładowane gniewem zjawisko pękania tamy emocjonalnej, uruchamiające agresywne zachowanie. Furia jest wybuchem skumulowanych i niemożliwych do powstrzymania uczuć złości lub wściekłości. Jest to nie tylko groźne, ale również fascynujące i wstydliwe doznanie. Niektórzy uważają, że doświadczanie furii uruchamiającej akt przemocy miewa charakter ekstatyczny i że sprawcy "upajają się" stanem zmienionej świadomości, który temu towarzyszy. Furia najczęściej rozładowuje się w aktach bezpośredniej agresji fizycznej i psychicznej. Towarzyszy jej pragnienie wywołania cierpienia i spowodowania jakichś szkód. Gorącą przemoc mogą powodować negatywne i intensywne przeżycia związane z frustracją, z zablokowaniem jakichś dążeń, z niespełnianiem pragnień i oczekiwań. Pojawia się agresywna reakcja na stres, która nie zostaje powstrzymana i kieruje się przeciw członkowi rodziny. Istotnym czynnikiem bywa przekonanie sprawcy o niezdolności ofiary do obrony i poczucie własnej bezkarności. Słabość ofiary wynika z przewagi fizycznej sprawcy lub okoliczności, w których sprawca uzyskuje władzę psychiczną. Towarzyszy mu wtedy poczucie, że "może sobie na wiele pozwolić".

Przemoc chłodna wydaje się znacznie spokojniejsza, choć czasem jest to spokój pozorny, skrywający silne emocje, ale skutecznie tłumione i kontrolowane. Polega na realizowaniu przez sprawcę specyficznego scenariusza zapisanego w jego umyśle, a czasem również w obyczajach i środowiskowej kulturze. Człowiek realizujący taki scenariusz przemocy, zmierzając do jakiegoś celu jest gotowy do wtargnięcia na wewnętrzne terytorium psychiczne swego dziecka lub współmałżonka. Znajduje dla tego usprawiedliwienie nawet wtedy, gdy jest świadomy cierpienia, które spowodował. Przemoc taka jest narzędziem oddziaływania zmierzającego nieraz do wzniosłych celów, które uzasadniają bolesne dla bliskiej osoby środki.

Jednym ze szczególnie ważnych źródeł przemocy jest skrywane i dotkliwe poczucie niemocy, impotencji fizycznej lub psychicznej, które sprawca stara się zagłuszyć, a czasem zanegować, poprzez akty przemocy. Czasem sprawcy w ogóle nie podejmują próby kontrolowania swego gniewu, a nawet z premedytacją go potęgują. Czasem próby kontroli są podejmowane, ale okazują się nieskuteczne na skutek zawężenia lub zniekształcenia świadomości w trakcie rozwijającej się reakcji emocjonalnej oraz braku umiejętności samokontroli. Istotną rolę może też odgrywać biologicznie zdeterminowana gwałtowność i intensywność reagowania emocjonalnego, które wymyka się spod kontroli. Czynniki biologiczne wpływające na dynamikę agresywnego zachowania nie usprawiedliwiają sprawców i nie zdejmują z nich odpowiedzialności za krzywdzenie innych.

W wielu przypadkach przemoc jest związana z nietrzeźwością sprawców, ale alkohol nie powinien być obarczony bezpośrednią i wyłączną odpowiedzialnością za przemoc. Niewątpliwie osłabia on racjonalną kontrolę nad zachowaniem i nasila gotowość do reagowania złością oraz przyczynia się do zwiększenia ilości niepowodzeń życiowych stanowiących źródła stresu i frustracji.

Sprawca gorącej przemocy przeżywa chwile poczucia winy i może angażować się w doraźne próby naprawiania szkód. Jednak przemoc domowa bardzo rzadko jest jednorazowym wydarzeniem i sprawcy wielokrotnie powtarzają akty przemocy. W wielu przypadkach wydaje się, że możemy rozpoznawać zjawisko trwałej utraty kontroli osobistej nad własnymi zachowaniami agresywnymi, które przypominają zachowania nałogowe. Nie oznacza to, że człowieka, który "nałogowo" dokonuje aktów przemocy, możemy uznać za osobę chorą i niewinną.

Coraz częściej podejmowane są próby oddziaływania na sprawców, które zmierzają do nauczenia ich samokontroli i wyzwolenia spod wpływu nałogowej agresywności. Przypominają one trochę terapię uzależnienia i mają na celu zapobieganie nawrotom agresji.

Sprawca chłodnej przemocy na ogół pozostaje nieświadomy szkodliwości swego zachowania, ponieważ znajduje uzasadnienie nawet dla okrucieństwa. Chłodna przemoc wobec dzieci przybiera często formę "surowych i konsekwentnych" metod wychowawczych lub "sprawiedliwego karania". Czasem krzywdzenie dzieci dokonuje się w trakcie prób kształtowania u nich pożądanych cech charakteru, a czasem jest tylko rezultatem mechanicznego powtarzania metod wychowawczych, których rodzice doświadczali w dzieciństwie gdy sami byli ofiarami przemocy wychowawczej. Zdumiewającym zjawiskiem są nierzadkie wyznania: "mój ojciec nie żałował pasa, ale jestem mu wdzięczny, bo wyrosłem na porządnego człowieka", dostarczające usprawiedliwienia dla okrucieństwa kochanego rodzica. Stosowanie chłodnej przemocy wspierają ideologie autorytarnego wychowania, według których dzieci i słabsi mają mniej praw, a dorośli i silniejsi mogą ich prawa naruszać gdy zmierzają do słusznych celów. Opór powinno się przełamywać odpowiednimi karami.

Sprawcy na ogół starają się znajdować poznawcze uzasadnienie dla aktów przemocy. Szczególnie dotyczy to negowania osobistej odpowiedzialności za dostrzegane szkody i obciążania odpowiedzialnością ofiary. Czasem usprawiedliwianie przemocy polega na uprzedmiotowieniu ofiary lub negowaniu jej wartości jako istoty ludzkiej. Czasem jest to głębokie wpojenie jej przekonania, że cierpienie i poniżenie zadawane było dla jej dobra.

Postępowanie sprawców często bywa wspierane przez czynniki kulturowe. Przez wieki przemoc w stosunku do kobiet i dzieci była akceptowana nie tylko obyczajowo, ale i prawnie. Angielska "reguła kciuka", obowiązująca jeszcze w XIX wieku, zakazywała mężowi bicia żony... kijem grubszym niż jego kciuk. Pod koniec XX wieku nie istnieją przepisy określające dopuszczalne rozmiary narzędzi do bicia, ale wielu mężczyzn nadal sądzi, że istnieją takie okoliczności, które usprawiedliwiają uderzenie żony.

Osobiste strategie powstrzymywania przemocy

Ofiary przemocy domowej doświadczają lęku, cierpienia, bezsilności, przygnębienia i rozpaczy. Ich ciało i psychika doznają ostrych urazów i podlegają długotrwałemu procesowi niszczącego stresu i zagrożenia.  Bowker, na podstawie badania 1000 kobiet systematycznie bitych przez partnerów, zidentyfikowała siedem podstawowych strategii, którymi posługują się kobiety amerykańskie w celu powstrzymania męża od bicia. Obserwacje dotyczące bitych Polek wskazują, że są to strategie uniwersalne.

Bite kobiety często próbują rozmawiać ze sprawcami na temat tego co zrobili. Opowiadają im o swoim cierpieniu i krzywdzie oraz starają się wzbudzić w nich poczucie winy. Czasem te rozmowy są niekończącym się dialogiem oskarżania i usprawiedliwiania, a czasem krótkotrwałymi monologami. Zdarza się, że sprawcy zgłaszają gotowość do zaprzestania bicia jeżeli ofiara będzie posłuszna i będzie spełniać ich oczekiwania. Bywa i tak, że rozmowy prowadzą do ponownych ataków złości, więc kobieta uczy się milczeć.

Inna strategia to uzyskiwanie od sprawcy przemocy obietnic poprawy i powstrzymywania się od bicia. Odwoływanie się do miłości, do moralności, do tego "co pomyślą sobie sąsiedzi i dzieci" może skłonić sprawcę do przyrzeczenia. Czasem, szczególnie w pierwszym okresie nasilania się przemocy, sprawca spontanicznie obiecuje, że już nigdy więcej tak się nie zachowa.

Straszenie sprawców jest częstym sposobem postępowania ofiar, które grożą powiadomieniem policji, opuszczeniem domu, rozwodem, skargą w zakładzie pracy itp. Jednak groźby te stosunkowo rzadko są spełniane i sprawcy zdają sobie z tego sprawę. Dlatego jedynym sposobem zwiększenia skuteczności tej strategii jest zrealizowanie przynajmniej części tych gróźb. Sprawca musi uwierzyć, że jeżeli nie przestanie się nad nią znęcać, to kobieta będzie konsekwentna i zrealizuje to co zapowiedziała. Wydaje się, że lepiej nie straszyć, jeżeli brakuje determinacji do zrealizowania groźby.

Jeszcze inny sposób radzenia sobie to ukrywanie się przed sprawcą. Oznacza to wybieganie z domu, chowanie się w innym pokoju, zamykanie w łazience, w piwnicy lub w szafie. Stwarza to doraźną nadzieję uniknięcia pobicia, ale spora część kobiet opowiada, że tworzyło to pretekst do następnych aktów przemocy. Mężczyzna, który aktami przemocy utwierdza swą dominację i władzę, pragnie kontrolować nie tylko zachowanie, ale i miejsca, w których znajduje się ofiara. Ukrywanie jest skuteczne jeżeli faktycznie, a nie tylko chwilowo, oddziela ofiarę od sprawcy. Wyciągnięcie z prowizorycznego schronienia utwierdza sprawcę w poczuciu władzy i bezkarności.

Pasywna obrona przed sprawcą to strategia polegająca na próbach osłonięcia się dłońmi, ramionami, stopami, poduszką lub sprzętami domowymi. Stosowana odruchowo nie wpływa na ogół na powstrzymanie sprawcy. Pasywna obrona, w przypadku prawie wszystkich badanych kobiet nie pomagała, a często zwiększała agresywność sprawców. Dla mężczyzn o cechach sadystycznych kobiecy płacz stanowi dodatkową stymulację agresywnego zachowania i skłania do kontynuowania przemocy.

Odmienną strategią obronną jest unikanie zwykle agresywnego ataku. Kobiety starają się "schodzić z oczu", gdy przeczuwają, że zbliża się fala agresji. Opuszczają dom na chwilę przed powrotem męża lub odmawiają dyskusji w przypadku zaczepek prowokujących sytuacje przemocy. Mogą również powstrzymywać się od pewnych zachowań, aby uniknąć kolejnego bicia. Stają się powściągliwe w rozmawianiu i tańczeniu z innymi mężczyznami na przyjęciach towarzyskich, nie sprzeciwiają się i nie krytykują męża.

Ostatnią strategią jest walka obronna. Stosuje ją wiele bitych kobiet, które próbują oddawać razy, drapią, kopią i gryzą lub odpychają. Czasem rzucają przedmiotami, policzkują lub uderzają tym, co mają pod ręką. Agresywne zachowanie ofiary powstrzymywało sprawcę tylko wtedy, gdy nabierał przekonania o dużej desperacji żony i zdecydowaniu na wszystko. Zdarzało się to jednak bardzo rzadko i było związane z pojawieniem się u sprawcy swoistego respektu lub lęku o własne życie, gdy doprowadzona do ostateczności kobieta zapowiadała, że go otruje lub zabije gdy będzie spał. W większości przypadków walka obronna jest strategią niebezpieczną i powoduje nasilenie przemocy. Sprawca ma dodatkowe powody do karania za nieposłuszeństwo i "podnoszenie ręki" na niego.

Istnieją jeszcze tzw. strategie poniżające, które polegają na całkowitym podporządkowaniu się, a nawet na poniżaniu się przed sprawcą, którego zadawalają widoczne przejawy zniewolenia ofiary. Aktywna i brutalna przemoc nie jest mu wtedy niezbędna do podtrzymywania poczucia mocy i władzy. Jednak za stosowanie tej strategii kobiety płacą najwyższą cenę - zniszczenia własnej podmiotowości i uzależnienia się od sprawcy. Warto pamiętać, że nie robią tego z własnego wyboru i że podlegają destrukcyjnemu wpływowi sił, przed którymi nie potrafią się obronić.

Przemoc psychiczna

Przemocy fizycznej zawsze towarzyszy przemoc psychiczna, może jednak występować bez udziału przemocy fizycznej. Termin "przemoc psychiczna" posiada trzy znaczenia. Oznacza sytuację sprawowania przez sprawcę psychologicznej kontroli nad ofiarą, wskazuje że krzywdzenie ofiary może się dokonywać przy pomocy oddziaływań psychologicznych oraz zwraca naszą uwagę na uszkodzenia psychiki spowodowane przez przemoc.

W ekstremalnych przejawach przemoc psychiczna w rodzinie ujawnia podobieństwa do metod przymusu i terroru stosowanego w krajach totalitarnych wobec więźniów wojennych lub politycznych. Badacze odkryli kilka zjawisk wspólnych dla przemocy psychicznej w rodzinie i dla procedury "prania mózgu" stosowanej w komunistycznych Chinach i Korei wobec jeńców amerykańskich.

System prześladowań stosowany wobec jeńców i przeciwników politycznych w krajach totalitarnych realizowany w specjalnych obozach reedukacyjnych opierał się na izolacji społecznej więźniów, poniżaniu ich i degradacji, wymuszaniu posłuszeństwa, groźbach i demonstracjach mocy, doprowadzaniu do bezradności i wyczerpania, sporadycznych i nieprzewidywalnych objawach pobłażliwości i aprobaty dla więźniów, ośmieszaniu ich i kwestionowaniu racjonalności myślenia. Celem tego systemu było uzyskanie pełnej kontroli nad psychiką i postępowaniem więźnia oraz zawładnięcie jego umysłem tak by z przekonaniem przyjął ideologię prześladowcy.

Sprawcy przemocy w rodzinie często starają się doprowadzić do izolacji społecznej ofiary. Kontrolują i ograniczają jej kontakty z innymi członkami rodziny, koleżankami i sąsiadami. Zachowują się obraźliwie wobec jej znajomych lub robią awantury w ich obecności co powoduje, że kobieta wstydzi się ich zapraszać i kontaktować z nimi. Zakazują jej opowiadać o tym, co dzieje się w domu, a gdy to robi zostaje ukarana. Narastająca izolacja i ukrywanie przed innymi swego cierpienia pogłębia jej bezsilność i powiększa władzę sprawcy.

Sprawca przemocy wielokrotnie krytykuje i poniża ofiarę, także w obecności innych ludzi. Powtarza jej, że jest zła, głupia, brzydka, obrzuca ją wyzwiskami i wyolbrzymia jej wady i błędy. Doświadczając skrajnego poniżenia kobieta zaczyna myśleć, że może czymś sobie zasłużyła na takie traktowanie. Pojawia się przypuszczenie, że nie może być dla nikogo atrakcyjna i że utrzymanie związku ze sprawcą jest jedyną szansą by nie zostać samotną. Tak bardzo pragnie jakiejkolwiek aprobaty, że gdy zdarzy się chwila, w której prześladowca ją pochwali lub się do niej uśmiechnie, przyjmuje to z wdzięcznością. Gdy staje się świadoma tego co się dzieje zaczyna odczuwać niechęć do siebie i obwiniać się za poniżającą sytuację.

Sprawca może domagać się posłuszeństwa we wszystkich dziedzinach życia rodzinnego - posiłków, ubierania, gospodarowania pieniędzmi, wychowywania dzieci itd. Wymagania te mogą często się zmieniać i nieraz bywają w sposób oczywisty irracjonalne. Początkowo kobieta protestuje i dyskutuje, jednak z czasem by zapewnić sobie spokój albo obawiając się przemocy, zaczyna się podporządkowywać bez sprzeciwu. Okazuje się, że mimo wszelkich starań, sprawca nigdy nie jest zadowolony. Czas i energia kobiety są całkowicie pochłonięte zapobieganiem wybuchom złości, odgadywaniem jego myśli i zachcianek. Własne potrzeby i poglądy przestają się liczyć i w końcu kobieta przestaje wiedzieć czego naprawę chce, co czuje i myśli, co jest złe a co dobre.

Opisywanym zjawiskom stale towarzyszą groźby i demonstracje mocy sprawcy. Kobieta słyszy, że zostanie tak pobita, "że nikt jej nie pozna", że jej dzieci zostaną skrzywdzone, że zostanie wyrzucona na ulicę itd. Niektóre z tych gróźb zostają spełnione, więc kobieta nie może przewidzieć jaka groźba jest mniej realna. Zmusza ją to do posłuszeństwa wobec partnera, a całą jej energię i uwagę pochłania staranie o zapewnienie sobie doraźnego bezpieczeństwa. Sprawca bez stosowania przemocy fizycznej może zmusić ofiarę do zrobienia czegoś co jest dla niej wstydliwe lub upokarzające, a następnie grozić, że powie o tym znajomym lub rodzinie.

Pod wpływem udręczenia i "prania mózgu" u ofiary pojawia się stan nieustannego wyczerpania. Jest wynikiem ciągłego stresu i czuwania nad samoobroną i spełnianiem żądań sprawcy. Energię ofiary pochłania konieczność ukrywania strachu, rozpaczy i gniewu, ponieważ okazywanie tych i podobnych uczuć jest przez sprawcę ośmieszane lub karane.

Fazy cyklu przemocy w małżeństwie

Bywają chwile, gdy kobieta jest na tyle zrozpaczona, że zaczyna się przygotowywać wewnętrznie do wyrwania z pułapki i odejścia. Sprawca przemocy zwykle wyczuwa tę gotowość i reaguje chwilową zmianą postępowania. Okazuje czułość, kupuje prezenty, staje się pobłażliwy, czasem przeprasza. W miejsce lęku i rozpaczy u kobiety pojawia się nadzieja, że wszystko się zmieni, więc rezygnuje z ucieczki i postanawia starać się o utrzymanie związku. Analiza związków, w których kobiety były maltretowane, ujawnia, że w pierwszych latach rozwijania się przemocy występuje często specyficzny cykl przemocy składający się z trzech powtarzających się faz.

W fazie pierwszej narasta napięcie i agresywność sprawcy. Każdy drobiazg wywołuje jego irytację, za byle co robi awanturę, zaczyna więcej pić, prowokuje kłótnie i staje się coraz bardziej niebezpieczny. Kobieta stara się opanować sytuację i oddalić zagrożenie. Często pojawiają się u niej różne dolegliwości fizyczne, bóle żołądka i głowy, bezsenność i utrata apetytu. Wpada w apatię lub ogarnia ją silny niepokój. Czasem nie mogąc wytrzymać tego oczekiwania sama prowokuje spięcie, aby wreszcie "mieć to za sobą".

Następuje druga faza gwałtownej przemocy. Z mało istotnych powodów dochodzi do ataku agresji i rozładowania złości. Kobieta doznaje zranień fizycznych i psychicznych, znajduje się w stanie szoku. Stara się uspokoić sprawcę i ochronić siebie. Odczuwa przerażenie, złość, bezradność i wstyd, traci ochotę do życia.

W trzeciej fazie, nazywanej fazą miodowego miesiąca, wszystko się zmienia. Gdy partner wyładował już swą złość i zaczyna sobie zdawać sprawę z tego co zrobił, nagle staje się inną osobą. Stara się znaleźć jakieś wytłumaczenie i usprawiedliwienie. Przeżywa poczucie winy, okazuje skruchę, przeprasza i obiecuje, że to się już nie powtórzy. Zaczyna okazywać ciepło i miłość. Staje się znowu podobny do mężczyzny, jakiego kobieta pokochała i z jakim się związała. Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się jakby nigdy nie było żadnej przemocy. Sprawca i ofiara zachowują się jak świeżo zakochana para. Kobieta zaczyna wierzyć, że partner się zmienił i że przemoc była jedynie wyjątkowym incydentem, który już nigdy się nie powtórzy. Czuje się znowu kochana, spełniają się jej marzenia o miłości i szczęśliwym związku.

Ale faza "miodowego miesiąca" przemija i wkrótce rozpoczyna się faza narastania napięcia. Wszystko zaczyna się od nowa. Jednak przemoc w następnym cyklu na ogół jest bardziej gwałtowna i dłuższa. Doświadczenia miodowej fazy demobilizują ofiarę i utrwalają u sprawcy poczucie bezkarności oraz nadzieję, że następnym razem znowu sobie jakoś poradzi i uzyska przebaczenie. Następne fazy miodowe są już krótsze i mniej miodowe.

Zespół zaburzeń stresu pourazowego

Od kilkunastu lat przy pomaganiu ofiarom przemocy domowej rozpoznaje się u nich specyficzną kategorię zaburzeń emocjonalnych. Nazywa się ją zespołem zaburzeń stresu pourazowego i oznacza międzynarodowym skrótem PTSD (post traumatic stress disorder). Zaburzenie to zostało pierwotnie rozpoznane u żołnierzy doznających urazów emocjonalnych w czasie wojny oraz u ofiar katastrof i zakładników porywanych przez terrorystów.

Do podstawowych objawów tego zaburzenia zalicza się bolesne powracanie śladów doświadczeń urazowych, przeżywanie specyficznego paraliżu emocjonalnego, unikanie tego co przypomina uraz, a także stany hiperpobudzenia. Mimo upływu czasu pojawiają się koszmary senne i bezsenność, wstrząsające wspomnienia i wizje na jawie, niezrozumiałe i bolesne stany emocjonalne i somatyczne. Ofiara czuje jakby jej uczucia znajdowały się w stanie zamrożenia lub związania. Towarzyszy temu gotowość do nagłego pojawiania się reakcji ucieczki lub walki, bez sytuacyjnego uzasadnienia. Obawia się, że zwariowała, nie rozumie tego co z nią się dzieje.

Gdy zaburzenia takie pojawiają się u osób, które przeżyły jednorazowe doświadczenie raniące, odpowiednia pomoc terapeutyczna może przyczynić się do złagodzenia i wycofania objawów. Niestety, ofiary przemocy domowej są wielokrotnie narażone na takie zranienia i często dzieje się to w chwilach, gdy nasilają się objawy PTSD spowodowanego poprzednimi aktami przemocy. Osłabia to poważnie siły ofiary i zaburzenia mogą osiągać większe rozmiary niż u innych osób.

Proces wiktymizacji

U ofiar przemocy domowej doświadczających zespołu zaburzeń stresu pourazowego i poddawanych intensywnej przemocy psychicznej często rozwija się tzw. proces wiktymizacji, który zmienia poczucie tożsamości maltretowanej osoby.

W miarę upływu czasu powtarzająca się przemoc burzy utrwalony obraz życia i własnej osoby, na którym opierała się dotychczasowa egzystencja. Maltretowana osoba traci podstawowe poczucie bezpieczeństwa i uporządkowania życia, traci zaufanie do siebie i zaczyna źle o sobie myśleć. Często czuje się jak małe dziecko i pragnie wycofywać się z normalnego życia i odizolowywać od innych.

Następnie u części ofiar przemocy pojawiają się tzw. wtórne zranienia spowodowane niewłaściwymi reakcjami ich otoczenia społecznego. Czasem członkowie rodziny lub inne osoby z powodu ignorancji, zmęczenia lub bezradności zachowują się w taki sposób, który dodatkowo uszkadza maltretowaną osobę. Przejawia się to jako niewiara w to, co ona mówi, pomniejszanie tragizmu i ważności raniących doświadczeń, obwinianie ofiary lub naznaczanie jej negatywnymi określeniami. Czasem po prostu odmawiają pomocy lub sugerują, że ofiara chce uzyskać nieuzasadnione korzyści ze swojej krzywdy.

Pod wpływem takich reakcji otoczenia, powtarzania się aktów przemocy oraz na skutek małej umiejętności radzenia sobie z urazami, krzywdzona osoba zaczyna przystosowywać się do roli ofiary i przestaje się bronić. Zaczyna myśleć, że bycie ofiarą przemocy jest jej nieuchronnym przeznaczeniem do końca życia. Staje się nietolerancyjna dla własnych słabości i błędów, obwinia się i odmawia sobie podstawowych praw ludzkich, przestaje oczekiwać poprawy swojej sytuacji. Traci nadzieję i poczucie godności. Czasem w ostatnim odruchu desperacji podejmuje zamach na swoje życie lub na życie sprawcy.

Oczywiście tylko u części ofiar proces wiktymizacji osiąga ten ostatni etap. Na ogół nie wiemy jak często się to dzieje ponieważ osoby w tym stanie nie szukają już pomocy. Jeżeli ofiara utrwalonej przemocy w rodzinie nie otrzyma pomocy z zewnątrz jej szanse na wyrwanie się z pułapki i na uratowanie są niewielkie. Dlatego sprawą szczególnej wagi jest działanie różnych instytucji i organizacji zajmujących się udzielaniem pomocy. W Polsce jeszcze niedawno pomoc ta była minimalna.

Wprawdzie kodeks karny zabrania znęcać się nad członkami rodziny i przewiduje za to stosowne kary, jednak sprawcy przemocy bardzo rzadko stają przed sądem. Różne są tego przyczyny. Ofiary obawiają się składać formalne skargi, a często zdarza się, że złożone już skargi wycofują i proszą by nie zamykać męża do więzienia. Policja niechętnie interweniuje i często nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa kobiecie, która wzywała pomocy. Świadkowie przemocy domowej na ogół nie chcą zeznawać i osobiście interweniować. Prokuratorzy są niechętni do podejmowania spraw, w których tak trudno o świadków i solidne dowody oraz krytycznie nastawieni są do kobiet, które wycofują skargi. Adwokaci sprawców potrafią sprytnie podważać zeznania ofiar i obciążać je współwiną.

Konieczne jest ulepszenie prawa chroniącego ofiary przemocy i przeszkolenie policjantów, prokuratorów i sędziów na temat przemocy domowej. Pomaganie ofiarom przemocy powinno jednak wykraczać poza obszar wymiaru sprawiedliwości. Potrzebne są miejsca, w których ofiary otrzymają pomoc prawną, bytową oraz takie, w których będą mogły schronić się ze swoimi dziećmi, by uniknąć maltretowania. Potrzebne są miejsca i ludzie, którzy dostarczą wsparcia emocjonalnego i pomogą w poszukiwaniu sprawiedliwości. Wreszcie potrzebne są miejsca, w których dzięki pomocy psychologicznej ofiary będą mogły zaleczyć swe rany psychiczne i podjąć pracę nad zmianą swego życia i umocnieniem siebie. Niektóre osoby potrzebują systematycznej i profesjonalnej psychoterapii, w szczególności wtedy gdy przemoc, która spotkała ich w dorosłym życiu, była poprzedzona raniącymi doświadczeniami w dzieciństwie.

Dzieci jako ofiary przemocy domowej wśród dorosłych

Dzieci wzrastające wśród przemocy w domu są często zapomnianymi jej ofiarami. Doznają przemocy nie tylko wtedy gdy są bezpośrednio maltretowane lub zaniedbywane przez rodziców lub opiekunów. Cierpią i są krzywdzone także wtedy gdy są świadkami przemocy dorosłych.

Naukowcy oceniają, że stopień zachodzenia na siebie zjawisk "dorosłej" przemocy domowej i fizycznego lub seksualnego napastowania dzieci waha się od 30 do 50 procent. Badania Pescotta i Lesko wskazują, że 43 procent kobiet ze schroniska dla bitych kobiet miało dzieci, które padły ofiarą przemocy ze strony sprawcy. Roy stwierdza, że 45 procent dzieci maltretowanych kobiet było napastowanych. Prawdopodobieństwo seksualnego molestowania dziewczynek przez ojców, którzy dopuszczają się przemocy domowej, jest 5-6-krotnie większe niż dla córek, których ojcowie nie maltretują matki. Niektóre schroniska donoszą, że pierwszą przyczyną wymienianą przez wiele maltretowanych kobiet jako powód ucieczki z domu, jest fakt, że sprawca atakował również dzieci. Ofiary wyrażają wiele obaw co do wpływu, jaki przemoc małżeńska wywrzeć może na dziecko.

Krzywdzenie dzieci przez dorosłych sprawców przemocy można podzielić na cztery kategorie działań:

  • celowe wyrządzanie im krzywdy fizycznej, traktowane jako sposób krzywdzenia ofiary i kontrolowania jej (np. ukrywanie i izolowanie dziecka, grożenie, że wyrządzi się mu krzywdę, by wymusić posłuszeństwo ofiary);
  • mimowolne wyrządzanie im krzywdy fizycznej w czasie ataku na partnerkę, kiedy dziecko przypadkowo podejdzie pod rękę lub kiedy próbuje interweniować (np. matka z dzieckiem na rękach zostaje popchnięta; dziecko doznaje obrażeń, kiedy próbuje powstrzymać atak sprawcy);
  • stwarzanie środowiska, w którym dzieci są świadkami przemocy lub jej skutków - z badań wynika, że oglądanie przemocy domowej ma taki sam wpływ na dzieci jak fizyczne i seksualne maltretowanie. Bez względu na to, co mówią sprawcy lub ofiary, dzieci często są bezpośrednimi świadkami fizycznej lub psychicznej przemocy, bądź dowiadują się o niej pośrednio - podsłuchując epizody walki lub oglądając jej fizyczne skutki w postaci obrażeń i zniszczonego dobytku;
  • wykorzystywanie dzieci, by kontrolować maltretowaną partnerkę, podczas trwania związku albo po separacji, bez względów na krzywdę wyrządzaną dzieciom.

Typowe przykłady przemocy wobec dzieci obejmują m.in.:

  • twierdzenie, że "złe" zachowanie dziecka jest przyczyną napaści na dorosłą partnerkę
  • izolowanie dziecka na równi z maltretowaną matką (np. zabranianie mu zabaw i kontaktów z innymi dziećmi) - angażowanie dziecka do współuczestnictwa w przemocy (np. zmuszanie go do brania udziału w fizycznych, emocjonalnych lub seksualnych napaściach na partnerkę)
  • zmuszanie dziecka do oglądania przemocy
  • grożenie użyciem przemocy wobec dziecka, ulubionego zwierzęcia domowego lub innych drogich dziecku rzeczy (ataki wymierzone w zwierzęta lub ulubione zabawki są szczególnie raniące dla małych dzieci, które często nie rozróżniają granicy między sobą a ulubionym obiektem; zatem atak sprawcy na ulubionego kota doświadczany jest jako atak przeciwko samemu dziecku)
  • przesłuchiwanie dzieci, by wydobyć od nich wiadomości o tym, co robiła matka
  • przymuszanie maltretowanej matki, by dziecko zawsze jej towarzyszyło
  • zabieranie dziecka z domu po każdym epizodzie przemocy, by upewnić się, że maltretowana dorosła ofiara nie ucieknie od sprawcy
  • używanie dzieci jako zakładników lub porywanie ich, aby ukarać ofiarę lub zmusić ją do posłuszeństwa
  • wykorzystywanie przewlekłych postępowań o przyznanie opieki jako kolejnego sposobu maltretowania ofiary
  • wygłaszanie dzieciom długich tyrad o zachowaniach maltretowanej matki, które miały być przyczyną rozwodu
  • domaganie się nieograniczonego dostępu do dzieci lub stałej łączności telefonicznej (np. naleganie, by po separacji dzieci nocowały u sprawcy na zmianę, bez brania pod uwagę ich potrzeby spędzania czasu razem lub z przyjaciółmi).

Przemoc domowa może wyrządzić dziecku szkody fizyczne, emocjonalne i poznawcze. Z badań wynika, że skutki przemocy domowej są zarówno krótkoterminowe jak i długotrwałe. Rodzaj i zasięg szkód zależeć będzie przede wszystkim od trzech czynników:

  • rodzaju wymuszonej kontroli używanej przez sprawcę i wydarzeń z tym związanych
  • wieku, płci i stadium rozwojowego dziecka
  • czynników sytuacyjnych, takich jak rodzaje społecznego wsparcia.

Skutki stosowanej przez sprawcę przemocy zależą od wieku i stadium rozwojowego dziecka. W okresie niemowlęctwa najistotniejszą sprawą jest rozwój więzi emocjonalnych z otoczeniem. Możliwość tworzenia takich więzi jest fundamentem zdrowego rozwoju. Przemoc domowa nie tylko zrywa więź niemowlęcia ze sprawcą, ale może też przerwać jego więź z matką. Sprawca może bezpośrednio ingerować w opiekę sprawowaną przez ofiarę nad dzieckiem. Przemoc może uniemożliwić dziecku więź z obojgiem rodziców. Skutkiem tego będą trudności w nawiązywaniu późniejszych związków oraz zablokowanie rozwoju właściwych dla wieku zdolności i umiejętności.

Głównym zadaniem rozwojowym dzieci w wieku od 5 do 10 lat jest rozwój rozumienia ról społecznych i rodzinnych oraz rozwój poznawczy. Stosowana przez sprawcę przemoc i narzucony wzorzec kontroli hamuje lub wypacza oba te cele. Dziecko może na przykład mieć kłopoty z opanowaniem podstawowej wiedzy w szkole z powodu trapiących je lęków o to, co się dzieje w domu.

Podstawowym zadaniem rozwojowym u nastolatków jest rozwój poczucia odrębności i tożsamości. Częściowo zachodzi to wtedy, kiedy nastolatki odrywają się od rodziców i nawiązują związki z rówieśnikami. Często to, czego nauczyły się ze związków rodzinnych, replikowane jest w związkach rówieśniczych. W związku z tym, nastolatki, które borykają się z problemem maltretowania matki przez ojca nie mają żadnego pozytywnego modelu dla wyrobienia w sobie umiejętności niezbędnych dla ustanowienia zasad wzajemności w zdrowym dorosłym związku (np. umiejętności słuchania, wspierania, rozwiązywania problemów, kompromisu). Czasami nastolatek naśladuje i jednoczy się ze sprawcą, traktując go jako prawdziwie silną osobę.

Negatywne skutki uszkodzenia przez sprawcę procesu rozwojowego dziecka zaobserwować można natychmiast (skutki krótkoterminowe) w postaci różnych objawów psychicznych i fizycznych takich jak: lęk, zaburzenia łaknienia i snu, zaburzenia związane z nastrojem (np. depresja i nadmierna potrzeba uczuć), nadmiernie akcentowane posłuszeństwo lub zamknięcie w sobie, agresywne zachowania (np. destrukcyjne napady furii), odizolowywanie się i unikanie (tworzenie sugestywnych fantazji obrazujących nierzeczywiste życie rodzinne), skargi somatyczne, obgryzanie paznokci, niepokój, drżenie, jąkanie, problemy w szkole, myśli samobójcze itd.

Doświadczenie przemocy domowej w dzieciństwie powoduje również zmiany w postrzeganiu i umiejętnościach rozwiązywania problemów, takie jak błędne postrzeganie siebie jako przyczyny przemocy wobec matki, używanie zachowań pasywnych (np. zamykanie się w sobie, uległość) albo agresywnych (np. ataki werbalne i/lub fizyczne).

Są również skutki długotrwałe, przejawiające się w życiu dorosłym. Ponieważ ważne cele rozwojowe zostały zaburzone, spowodowane tym ubytki przenoszone są w dorosłość. Dzieci takie mogą nigdy nie nadrobić zaległości w nauce lub umiejętnościach kształtowania stosunków międzyludzkich. Ubytki te wpływać będą na zdolność utrzymania pracy i podtrzymywania związków. Szczególnie negatywne skutki dotyczą dzieci płci męskiej - wzorce wyniesione z domu sprawiają, że w dorosłych związkach często maltretują oni swoje partnerki.

Bywa też, że dzieci nie czekają z użyciem przemocy na wkroczenie w wiek dorosły i stosują ją wobec ofiary, sprawcy, swoich rówieśników lub innych osób dorosłych.

Zawsze można zatrzymać przemoc wobec dziecka czy dorosłego opiekuna dziecka. W wielu przypadkach można zatrzymać proces uszkadzania psychiki dziecka. Troskliwa, wspierająca siatka opiekuńcza może osłabić wpływ przemocy na dziecko, a dzieci potrafią odbudować swoje poczucie wartości i wrażliwości. Kiedy zapewni się im bezpieczeństwo, mogą powrócić do normalnych zadań rozwojowych.

Jednym z celów interwencji na rzecz ofiary z dziećmi jest zapewnienie jej wsparcia i tworzenie rozwiązań organizacyjnych koniecznych dla zapewnienia skutecznej ochrony dzieciom. Często najlepszym sposobem, jaki może zastosować pracownik pomocy społecznej, pedagog lub pediatra dla zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom, jest zapewnienie ochrony i wsparcia dla ofiary.

Wyjęcie dziecka spod opieki kochającej matki, która sama jest maltretowana, nie jest żadnym rozwiązaniem. Nie jest nim też umieszczenie dziecka w programie rehabilitacyjnym, bez zapewnienia mu bezpieczeństwa w domu. Obciążenie sprawcy, a nie ofiary, odpowiedzialnością za przemoc i zapewnienie maltretowanej matce ochrony przed dalszą przemocą, ma kluczowe znaczenie dla chronienia zarówno ofiary jak i jej dzieci.

Pomijamy tu przypadki znęcania się nad dzieckiem przez oboje rodziców lub przez rodzica samotnie wychowującego dziecko, w których natychmiastowe odizolowanie ofiary od sprawcy wydaje się nieuniknione.

Długa historia krzywdzenia dzieci

Nasz gatunek nie ma czystego sumienia w sprawie swoich dzieci. Historia krzywdzenia dzieci jest bardzo długa. Zajmuje 95%, a może więcej czasu naszej cywilizacji. Dzieci były traktowane jako słabsze, ale nie były szanowane. Traktowane jako przedmiot, przez stulecia były zabijane, kaleczone, gwałcone, wykorzystywane. Traktowano je jako własność, której się nie szanuje, bo łatwo ją można mieć i łatwo stracić. Dopiero ostatnie sto lat, a może trochę więcej, to okres, w którym nasz gatunek w tej sprawie zaczął się opamiętywać, stopniowo dostrzegać nie tylko krzywdę czynioną dzieciom, ale i to, że za krzywdzenie dzieci  cały gatunek płaci wysoką cenę. Nie ulega wątpliwości, że bardzo wiele złych rzeczy, jest konsekwencją krzywdzenia dzieci, i to nie tylko w skali mikro, ale i także w skali makro. Wiele negatywnych zjawisk, które dotyczą naszej cywilizacji: wojny, ubóstwo, prześladowania, nietolerancja, mają swoje korzenie w powszechności faktu krzywdzenia dzieci. Nie brakuje na ten temat badań naukowych, jak i spektakularnych przypadków, jak dzieciństwo Hitlera czy Stalina, w których zniszczenia w skali makro mają swoje korzenia w dramatach dziecięcego pokoju. Krzywdzenie dzieci jest częścią przemocy w rodzinie obejmującej zarówno dzieci jak i dorosłych ludzi.

Formy krzywdzenia dzieci.

Istnieją cztery podstawowe formy przemocy wobec dzieci – krzywdzenie fizyczne, psychiczne, seksualne oraz zaniedbanie.

Wyróżniając  krzywdzenie fizyczne dzieci warto dostrzegać dwie jego odmiany - dotkliwe karanie dziecka, w którym zadawanie bólu dziecku jest uzasadnione regułami, przepisami, oceną zachowania dziecka, i często jest zniekształcane przez różne uzasadnienia, racjonalizacje oraz krzywdzenie fizyczne będące rezultatem agresji rodziców i rozładowania agresywnych uczuć, które bardzo często nic z dzieckiem nie mają wspólnego, ale ze współżyciem w małżeństwie, z kłopotami bytowymi, zawodowe i tak dalej.

Krzywdzenie psychiczne – także ma dwie odmiany. Pierwsza związana jest z bezpośrednim atakowaniem i poniżaniem dzieci. Druga ma miejsce gdy dziecko jest świadkiem przemocy między dorosłymi członkami rodziny. Jest świadkiem tego jak ojciec traktuje matkę, jak matka traktuje swoją starszą matkę. Oglądanie przez małe dziecko przemocy, wulgarności jest czasem równie uszkadzające, niszczące, krzywdzące jak bezpośredni atak. Z tego powodu przeciwdziałanie przemocy wobec dzieci musi być zakorzenione w przeciwdziałaniu wszystkim zjawiskom przemocy w rodzinie.

Krzywdzenie seksualne – możemy podzielić na w bezpośrednie napastowanie, dotykanie angażowanie w sytuacje seksualne oraz na deprawację, to znaczy pokazywanie, udostępnianie, nie chronienie dzieci przed pornografią, przed oglądaniem aktów seksualnych, co dla małego dziecka może być uszkadzające i współcześnie to zlicza się do krzywdzenia seksualnego.

I wreszcie sprawa zaniedbywania dzieci. Najbardziej widoczne jest to zaniedbywanie materialne często zdeterminowane czynnikami, które wykraczają poza wewnętrzne stosunki w rodzinie. Można powiedzieć, że nędza jest aktem przemocy, w szczególności wobec dzieci. Przyczyny tej przemocy mogą dotyczyć zjawisk w skali makrospolecznej. Zaniedbywanie psychiczne, często jest najtrudniejsze do rozpoznania a wielu rodziców nie orientuje się w potrzebach psychicznych dziecka. Nie wystarczy dziecka nie bić, nie poniżać. Dziecko potrzebuje ciepła bezpieczeństwa, zainteresowania. Współcześnie za formę przemocy uważa się sytuację, gdy dziecko nie dostaje pokarmu psychicznego, który jest potrzebny do prawidłowego rozwoju.

Diagnozowanie przemocy wobec dzieci

Intensywność i drastyczność przemocy wobec dzieci może być rozróżniana na trzech poziomach. Maltretowanie, znęcanie, gwałcenie to jest pierwszy poziom, na którym interwencja prawa, służb publicznych musi wystąpić poza wszelką dyskusją. Ale trzeba pamiętać że to brutalne, drastyczne, przestępcze krzywdzenie dzieci jest bardzo często zakorzenione na drugim poziomie na którym występuje tzw. „zwyczajnym krzywdzenie”. Mamy tu do czynienia z poniżaniem i ośmieszaniem dzieci, z bezlitosnym choć logicznie uzasadnianym karaniem, z brakiem miłości, czułości i opieki. Wiele krzywdy jest w tym obszarze i po to by ją zmniejszyć trzeba zaangażować na ogół nie wymiar sprawiedliwości  ale najbliższych – członków rodzin, dziadków czasem wujków, czasem starsze rodzeństwo. Tutaj interwencja czasem musi przekraczać granice wewnętrzne rodziny i może być przedmiotem radzenia specjalistów, którzy zajmują się wychowaniem, albo leczeniem.

I wreszcie trzeci poziom czyli ten najszerszy obszar sytuacyjnego zadawania bólu i straszenia dzieci przez rodziców. Tutaj pojawia się często spór na temat tego czy to jest przemoc, czy to jest krzywdzenie, czy to jest tylko trudny los dziecka. Wielu ludzi nie potrafi sobie wyobrazić takiego życia by dziecko od czasu do czasu nie doznało bólu związanego z rolą rodziców.

Jak przeprowadzić granicę między krzywdzeniem a karaniem i czy można to zrobić? To obszar profilaktyki przemocy, kompetencji rodzicielskich, samoświadomości rodzicielskiej, czuwania, samokontroli. To ogromna ilość przemocy, która jest niewidzialna. To problem, do którego trudno dotrzeć przez badania socjologiczne i analizowanie statystyk instytucji, bo w instytucjach się tego nie rejestruje. I dlatego problemy z diagnozowaniem przemocy stanowią wezwanie dla naukowców, badaczy. Polska przemoc domowa, a szczególnie wobec dzieci, jest wielkim wyzwaniem dla polskiej psychologii, socjologii i innych dyscyplin naukowych.

Wielki problem, to kary fizyczne, bicie, krzywdzenie i przemoc. Ze statystyk, wynika, że ponad 80% rodziców bije swoje dzieci i stosuje kary fizyczne. Ale czy można postawić znak równości i powiedzieć, że każda kara fizyczna to jest „bicie”  i że każde bicie to jest krzywdzenie? Na to pytanie pojawiają się różne odpowiedzi. Są ważne powody, żeby powiedzieć „tak” - każde uderzenie dziecka jest aktem przemocy. Ale czy możemy przyjąć taką perspektywę, z której będzie wynikało, że na negatywną ocenę zasługuje 85% społeczeństwa. To jest dylemat, w którym miejscu przeprowadzamy granicę. Dla różnych perspektyw ta granica może być różna. Z punktu widzenia profilaktyki krzywdzenia chciałbym, aby każdy rodzic, który uderzy swoje dziecko czuł się nie w porządku. Z punktu widzenia kogoś kto próbuje zorganizować społeczne działanie, przyczynić się do rozwijania służb, nie można postawić takiego znaku równości. Więc w którym miejscu? A jest przecież wielu ludzi, którzy uważają, że kary fizyczne pomogły im w życiu. Mają dobre zawody, są wykształceni, i mówią wprost, gdyby ojciec nie bił tak, że „mi krew z tyłka sikała, to bym nie wyrósł na porządnego człowieka”. Nie można tych ludzi zlekceważyć, powiedzieć, że oni nie mają racji i prawa głosu. to jest dylemat i wyzwanie dla nas wszystkich.

Wreszcie sprawa szczególnie dotkliwa i trudna. Jeżeli zdefiniujemy, że przemoc jest działaniem silniejszego, które narusza dobra i prawa dziecka oraz powoduje cierpienia i szkody, to kto jest ostatecznym arbitrem w określaniu tego, co jest dobrem i prawem dziecka? Wielu ludzi mówi „ja”, to jest „moje” dziecko, ja wiem co jest dla niego dobre, to ja stanowię prawa, bo rodzina jest moją twierdzą.   Ten dylemat powoduje, że w części przypadków przemocy interwencja jest trudna, a nawet czasem niemożliwa, bo zaczynają się granice bardzo poważnych sporów, także ideologicznych i politycznych.

W jakim stopniu, zorganizowane formy działania społecznego, nie mówiąc o instytucjach, mogą mieć rację w sporze z rodzicem co jest dobre dla jego dziecka. Są ważne powody, dla których właśnie w rodzinie powinno się lokalizować odpowiedzialność za dobro dzieci, za pilnowanie ich praw do szczęścia i rozwoju, ale wielu rodziców nie posiada do tego kompetencji psychologicznych.

Źródła cierpienia i strachu dzieci

Ważnym źródłem krzywdy dziecka jest sprawowanie władzy rodzicielskiej bez szacunku tzn. bez dostrzegania godności i podmiotowości dziecka oraz karanie dzieci ze złością i surowością. Rodzicielstwo jest profesją. Można by przyjąć, że każdy, z samego faktu, że urodziło mu się dziecko otrzymał jakiś minimalny poziom kompetencji. Ale wiemy, że to nie jest prawdą. Wyzwaniem dla XXI wieku jest - jak wielu ludzi oprócz dostrzegania istotności miłości rodzicielskiej, zrozumie potrzebę rozwijania i uczenia się kompetencji rodzicielskich. Jak wielu ludzi będzie się chciało uczyć tego zawodu, tych umiejętności, bo nie wszyscy mieli dobre przykłady we własnej rodzinie.

Niewątpliwe ważnym źródłem strachu i cierpienia dzieci są frustracje, konflikty i przemoc między rodzicami oraz autorytarny model wychowania, w którym cel do którego się zmierza i który jest związany z ukształtowaniem człowieka, usprawiedliwia prawie wszystkie rodzaje działań wychowawczych, także takie które są szkodliwe dla zdrowia psychicznego dziecka i jego rozwoju. Napotykanie oporu usprawiedliwia przełamywanie go przy pomocy siły. To jest istota autorytarnego modelu wychowania -jeżeli chcę osiągnąć cel związany z moim dzieckiem i napotykam na opór to mogę pokonać ten opór i stratować granice jego osobowości. W tym sensie autorytarne wychowanie tworzy większe ryzyko krzywdzenia i przemocy. Dlatego ci rodzice, którzy ten model stosują w swym życiu, powinni szczególnie uważać na momenty, w których w imię pięknych wartości przekraczają granice podmiotowe dziecka, zadają mu ból i wzbudzają w nim lęk.

Należy również wspomnieć takie przyczyny cierpienia i strachu dzieci które tworzą zjawiska patologiczne: alkoholizm, nędza, czynniki, które rujnują życie rodzinne i dziecko jako najsłabsze w tej rodzinie jest krzywdzone.

Co trzeba robić ?

Cała nadzieja w rodzicach. Bez nich nikt tej sytuacji nie uzdrowi. Najważniejsze są empatia i rozumienie dziecka czyli zdolność, do tego, by chociaż na chwilę wczuć się w sytuację dziecka, wejść w jego wnętrze i zrozumieć - co się z dzieckiem dzieje, kiedy go krytykuję, kiedy mu coś doskwiera. Czy dziecko jest w stanie to znieść, przetrawić bolesna doświadczenia? Czy jestem w stanie to dostrzegać subtelne sygnały cierpienia i lęku , czy musi coś w nim pęknąć, coś się rozsypać. Do tego jest potrzebna empatia. I samokontrola rodziców nad zachowaniami, które powodują cierpienie. Czy rodzice są w stanie zaakceptować fakt, że powinni się kontrolować w relacjach ze swoimi dziećmi? Wielu ludzi buntuje się przeciw temu. Mówią, że muszą się kontrolować w pracy, na ulicy, w różnych sytuacjach, w domu oni nie chcą się kontrolować. Czy wielu ludzi znajdzie powód żeby rozwijać samokontrolę, przynajmniej w tych momentach, kiedy mogą sprawić dziecku ból?

Sytuacja dziecka w rodzinie alkoholowej

Życie dzieci w patologicznych rodzinach to chroniczny, raniący stres, destrukcja więzi, poczucia bezpieczeństwa, agresja, demoralizacja, problemy duchowe, nieakceptowanie społeczne, poczucie, że jest się obywatelem, dzieckiem trzeciej kategorii. W Polsce żyje ponad pół miliona rodzin alkoholowych. Licząc bardzo powściągliwie, jest w nich ponad milion dzieci krzywdzonych przez rodziców, nie tylko tych którzy piją , także tych którzy są w pułapce współuzależnienia. Z ankiet przeprowadzanych wśród pacjentów placówek odwykowych, 40% z nich rani i krzywdzi swoje dzieci. I tylko 100 tys. z tego miliona korzysta z pomocy socjoterapeutycznej! To największe wyzwanie, które stoi przed nami - co zrobić, żeby 10 razy więcej dzieci mogło znaleźć pomoc?

Skutki przemocy i krzywdzenia dzieci

Krzywdzone dzieci chorują częściej. Nie ulega wątpliwości, że krzywdzenie dzieci jest jednym z podstawowych zagrożeń (skutków lub przyczyn) zdrowia psychicznego. Mówią to psychoterapeuci od niepamiętnych czasów. Większość ludzi z zaburzeniami emocjonalnymi, nerwicami, depresjami, miała w dzieciństwie drastyczne albo subtelne formy krzywdzenia. A zaburzenia zdrowia psychicznego są jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego w przyszłości. Każdy rok życia w ciągłym stresie uszkadza system immunologiczny.

Skutki doraźne:

-          cierpienie i lęk,

-          obniżenie odporności i zaburzenia somatyczne,

-          urazy,

-          trudności w nauce,

-          zaburzenia zachowania i agresywności.

Skutki długotrwałe:

-          choroby psychosomatyczne,

-          zaburzenia emocjonalne i uzależnienia,

-          brak satysfakcji z życia,

-          trudności we współżyciu z ludźmi,

-          predyspozycje do stosowania przemocy.

W związku z tym krzywdzenie dzieci to nie tylko doraźne skutki, które powodują, że przeziębienie trwa u tych dzieci dwa razy dłużej, ale kiedy staną się dorosłymi to częściej będą miały problemy z sercem, żołądkiem, alergiami. Alergie dziecięce są niesłychanie często zakorzenione w doświadczeniach związanych z krzywdzeniem dzieci.

Polskie zasoby w sprawie przeciwdziałania przemocy

Z całą pewnością musimy zrobić wszystko co jest możliwe, żeby rozwijać profilaktykę krzywdzenia dzieci. Po pierwsze musimy zadać sobie sami pytanie - jak często jestem sprawcą cierpienia, strachu własnych dzieci? Po drugie co robię gdy jestem świadkiem krzywdzenia dzieci, mojego sąsiada, krewnego? Trzeci poziom to interwencje służb i instytucji. Czy dostatecznie pilnujemy bezpieczeństwa i spokoju dzieci jako policja, opieka społeczna, pedagodzy szkolni, wychowawcy, lekarze pediatrzy, lekarze rodzinni. No i wreszcie czy dajemy krzywdzonym dzieciom wsparcie i pomoc profesjonalną?

Po pierwsze mamy ogromną tradycję działań organizacji pozarządowych. Jest wspaniały ruch korczakowski, Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, Komitet Ochrony Praw Dziecka, wiele, fundacji, organizacji społecznych, które w ciągu ostatnich lat prowadzą działalność. Od 1994 roku prowadzony jest, zainicjowany przez PARPA – Program bezpieczeństwa w rodzinie. Od 1995 roku w ramach Instytutu Psychologii Zdrowia działa– Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia oraz Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. Wdrażana jest procedura Niebieska Karta – zmieniają się postawy policji, wobec przemocy w rodzinie. Może nie tak szybko jak byśmy chcieli, ale to się dokonuje. Szkolą się pracownicy służb i instytucji, rozwija się sieć placówek specjalistycznych, ośrodków interwencyjnych, świetlic socjoterapeutycznych.

Nasza największa nadzieja to działalność społeczności lokalnych. To 2500 gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, które nie tylko mają swoje pieniądze i swoje zadania, ale także filozofię działania. Jeżeli gminna komisja finansuje działania na rzecz ofiar przemocy w rodzinie to jest udostępniane wszystkim, nie tylko tym z rodzin alkoholowych. Z tych zasobów korzysta każde krzywdzone dziecko.

Polskie dylematy i wyzwania

Czy przeciwdziałanie przemocy domowej zagraża polskim rodzinom i polskim tradycjom wychowawczym? Pamiętamy, co stało się w 1997 roku po kampanii przeciwko przemocy w rodzinie, kiedy część ludzi w nią zaangażowanych była posądzana o negatywne postawy wobec rodziny. Był okres kiedy próbowano z tego uczynić jakąś krytykę ideologiczną. Mam nadzieję, że to się skończyło. Postawa polskiego kościoła w tej sprawie była jednoznaczna. Ten kto broni rodziny przed złem, które się w niej dzieje, nie jest jej przeciwny, jest w służbie tej rodziny. Spory ideologiczne mamy za sobą, ale trzeba pamiętać, że mogą się znowu pojawić, bo rodzą się z nietolerancji, ze schematów myślenia, a one najtrudniej znikają.

Ale prawdziwe polskie wyzwanie to: czy polscy rodzice zechcą się uczyć rozumienia swoich dzieci i trenować umiejętności wychowawcze? Następne wyzwanie to ; czy w Polsce nauczyciele i wychowawcy nauczą się empatii i pomocnego kontaktowania się z wychowankami?  Czy społeczności lokalne stworzą priorytety dla lokalnych systemów przeciwdziałania przemocy domowej? Czy autorytety społeczne oraz media i politycy zrozumieją, że przeciwdziałanie krzywdzeniu dzieci jest fundamentem zdrowia publicznego i rozwoju narodowego? Czy zmniejszy się ilość obojętnych świadków przemocy?

W 2000 roku przeprowadzona została– ogólnopolska kampania „Dzieciństwo bez przemocy”. Filozofii kampanii opierała się na dwu założeniach. Pierwsze to założenie że podstawową rolę do spełnienia mają społeczności lokalne. Chcieliśmy przyczynić się do tego, aby powstawały i rozwijały się lokalne systemy przeciwdziałania przemocy, żeby udzielano wsparcia ludziom, którzy już to robią. Aby w lokalnych społecznościach , które w coraz większym stopniu żyją swoim własnym życiem medialnym, zaangażowały się lokalne media i autorytety lokalne. Aby w gminie ci, którzy mają coś do powiedzenia, zaczynając od księdza a kończąc na burmistrzu - nauczyciel, pielęgniarka, lekarz, bogaci ludzie - powiedzieli „to jest nasza sprawa” oraz żeby globalnie zwiększyła się wrażliwość na krzywdzenie dzieci i uwrażliwienie rodziców na własne zachowanie, które powoduje cierpienie i żeby to się stało polskim wyzwaniem XXI wieku. Nic trwałego nie zbudujemy jeżeli w polskich domach dzieci będą krzywdzone. Kto je obroni gdy będzie potrzeba?    

 Jerzy Mellibruda

logo-z-napisem-białe

ml>